AlterNation - magazyn o muzyce Electro, Industrial, EBM, Gothic, Darkwave i nie tylko
Amphi Festival 2012


Czytano: 9752 razy


Katalog plików:

Wykonawca:

Galerie:

Ostatnie tematy na forum:

Amphi 2012 po kilkunasto godzinnej i jakże męczącej trasie trafiliśmy do naszego hotelu. Byliśmy już nieźle zmęczeni jednak nie mogliśmy odmówić sobie zwiedzania pobliskiej okolicy jak i wyczekiwania w kolejce po bilety na festiwal, których w puli już zabrakło, dostępne były jedynie bilety weekendowe. Także fani nie mogli już wybrać dni, którymi byli zainteresowani. Szczególnym powodzeniem cieszył się dzień pierwszy festiwalu. Wydawanie biletów przebiegało szybko i sprawnie. A line up’y na poszczególne dni były klarownie przedstawione. Jeśli chodzi o samo miasto Kolonia obfituje w różnorodność pubów i klubów z miłą obsługą dlatego każdy znajdzie coś dla siebie jedynym minusem jest jednak dość szybkie ich zamykanie. A jedyne knajpy organizujące before party i after party były na tyle przepełnione ludźmi że dostanie się do nich było raczej niemożliwe.

Na terenie Ampli festiwal znajdowało się mnóstwo sklepów z gotyckimi jak i alternatywnymi ciuszkami. Bardzo często były to stoiska z hand made. Największym powodzeniem cieszył się sklep Xtrax było w nim dużo końcówek serii oraz okazjonalnych przecen na tak wyśmienite produkty jak New rock, pancerne i niezniszczalne gorsety, pasy do pończoch i dużo dużo lateksu.

Running order, sobota, 21.07.2012

Mainstage:

MIND.IN.A.BOX (14:55 - 15:45)
Mind.in.a.box jest austriacką elektroniczną kapelą, która obejmuje Stefana Poissa (wokal), Romana Stifta (bas), Geharda Höfflera (perkusja) i Adama Wehsely-Swiczinskiego (gitara). Ich "techno popowy" dźwięk można opisać jako skrzyżowanie future popu i progresywnego trance’u. Na Amphi festiwal zyskali dużą publiczność, muzyka i atmosfera była elektryzująca. Panowie byli przerażająco normalni co przy tej muzyce jest nie lada wyzwaniem. Muzyka była jak zwykle dobra i poprawna. A cóż można powiedzieć o wokalu? Chyba niewiele głosu zmienionego na syntetyzatorze nie można określić jako złego czy dobrego pod względem technicznym. Na Amphi był to dość spokojny koncert z dużą ilością fanów i dobrej cieszącej ucho muzyki. Polecam ludziom, którzy cenią sobie stare elektroniczne zespoły.



CORVUS CORAX
(16:10 - 17:00)
ACH! Co to było za wydarzenie, nigdy wcześniej nie słyszałam o tym zespole i z małą niechęcią wybierałam się "na jakiś tam kolejny zespół grający rock średniowieczny " Jakież było moje zdziwienie gdy ze swych nadzwyczajnych instrumentów (dudy, binioù, bombarda, cytra, tromba marina, lira korbowa, szałamaja, kotły, davul, perkusja) wydobyli magię muzyki. Po pierwszych nutach byłam oczarowana zespół był nadzwyczajny w każdym tego słowa znaczeniu. Ubiór oczywiście średniowieczny świeżo ściągnięty z niewinnych cielaczków i świnek, muzyka tak przepiękna że trudno ją sobie nawet wyobrazić wszystko było po prostu perfekcyjne z uwagi na trudności w opisaniu tego niesamowitego koncertu polecam niestety zobaczyć filmik na youtube ponieważ mi brak słów na opisanie czegoś tak doskonałego w treści i formie. Balsam dla umysłu i ciała!! Ja osobiście się popłakałam. Zdecydowanie NAJLEPSZY zespół grający na Amphi 2012!.



EISBRECHER
(18:55 - 20:05)
Eisbrecher na Ampli zrobił wielką sensacje ludzie przywitali zespół owacjami i zniecierpliwionymi piskami. Niewiele później na scenie prócz perkusisty, który zaczynał koncert pojawiło się trzech gitarzystów, którzy przystąpili do wstępu na przywitanie wokalu emocjonującą muzyką płynącą wprost z gitar elektrycznych. Alexx pojawił się jak to zwykle bywa na ich koncertach w stroju militarnym śpiewał po niemiecku, piękną barwą głosu dopełniał jeszcze lepszą muzykę. Eisbrecher posiadało doskonałe nagłośnienie a jodłowanie frontmana było wręcz popisowe. Ponadto co się bardzo chwali na swoim koncercie nagrywali dvd w którego tworzeniu uczestniczyli także fani. Prócz kamery w stronę publiczności wprost ze sceny poszła butelka Jacka Danielsa ;]. Fani byli upojeni i w przenośni i w dosłownym tego słowa znaczeniu. Doskonały kontakt z publicznością, wokal i muzyka bez zarzutu jednym słowem koncert doskonały i godny polecenia.



THE SISTERS OF MERCY
(20:35 - 21:55)
Zespół muzyczny powstały w Wielkiej Brytanii w mieście Leeds w 1980 roku. Z niepokojem wyczekiwałam cały dzień na legendarne The Sisters of Mercy. Zawiodłam się na tym koncercie wokalista Andrew Eldritch miał dosłownie gdzieś fanów. Chodził bez sensu po scenie z papierosem w buzi. Ogólnie koncert był na niskim poziomie, wszystko wydawało się być "takie od niechcenia" zamiast starej wokalistki Ofry Haza, która niestety zmarła w 2000r (ich wspólny najbardziej znany kawałek, który zyskał sławę i przyczynił się do podpisania kontraktu z wydawnictwem WEA) na scenie pojawiła się niezidentyfikowana dziewczyna, która co prawda posiadała piękny głos jednak nie była Ofrą, oryginał jest tylko jeden, muzyka traci wtedy swoja niepowtarzalność magię jaką wcześniej nas zaczarowała. Pan nie fałszował mrucząc pod nosem Pani nie fałszowała, muzyka jeśli chodzi o instrumentalną część również była wspaniała. Co do tego nie można mieć żadnych zastrzeżeń jednak mimo wszystko nie spodobało mi się że wokalista nie szukał kontaktu z zachwyconym tłumem, który już od kilku godzin sterczał pod sceną byleby być bliżej tak ważnego koncertu. Andrew Eldrich miał cały czas na sobie okulary co też było poniżej wszelakiego poziomu mimo że jest to jego znak rozpoznawczy to wyglądał w nich jak podstarzały playboy. Jeśli chodzi o całość koncertu to też nie powalali erudycją wyszli na scenę zaśpiewali ale to by było na tyle:). Niestety na koncert The Sisters of Mercy na który jechałam do Koloni przemierzając setki kilometrów już nigdy się drugi raz nie wybiorę. Z całym szacunkiem jakim darzę tą grupę uważam że zastąpienie Ofry w starych kawałkach, które stały się znane na całym świecie nie był wcale dobrym pomysłem.



Staatenhaus:

[X]-RX (14:20 - 15:00)
Mistrzowie industrial rave'u z Kolonii. [X]-Rx został założony w 2006 przez Pascala Beniescha w Kolonii. W roku 2007 [x]-Rx, miał pierwszy międzynarodowy występ na festiwalu Summer Darkness w Holandii.
Boczne projekty:
[X]-Rx dwa boczne projekty, epinefryny i Slut Whore. Adrenalina została założona w 2004 przez Pascala Beniescha w Kolonii i jest projektem specjalizującym się bardziej w agrrotech. SlutWhore założona przez członków jego zespołu w roku 2011 była próbą połączenia elementów noise'u z Future Popem jak i hardstyle.
Na Amphi 2012 grali w małej salce mieszczącej się w Staatenhaus sala była pełna roztańczonych ludzi. Muzyka dobijała się do samego środka mózgu przez połączenie elektronicznej mocnej i szybkiej melodii z ostrym prawie growlowym wokalem. Wszyscy ludzie jak zwykle zachwyceni tańczyli i krzyczeli w stronę zespołu. Wokalista wykazywał się doskonałym zjednoczeniem publiczności zachęcał ich do wspólnego śpiewu. Koncert obfitował w mnogość efektów świetlnych migających kolorowych świateł i stroboskopów co nadawało koncertowi niecodzienną ale jakże cenną oprawę. Muzyka była dobra mocna nie przekombinowana. Wokal czysty bez zarzutów i z pazurem. Publiczność była oczarowana tym koncertem szczególnie jeśli chodzi o electro gothów. Na Amphi 2012 zagrali min: "Hit The Drum " " Kein Herz " oraz "Stage 2 " Koncert godny polecenia na pewno wybiorę się na niego jeszcze raz.



SEABOUND
(15:15 - 16:00)
To synthpopowy oraz futurepopowy projekt stworzony w Niemczech. Teksty są głównie w języku angielskim i zajmują się zgłębianiem ludzkiej psychiki oraz tym jak codzienne zdarzenia mogą wpływać na naszą psychikę. Slogan zespołu brzmi: "Seabound: Journey Into Your Mind." Seabound powstał w 1995 roku, założony przez Franka Spinatha oraz Martina Vorbrodta. Byli oni tak różni muzycznie, że nie byli pewni co do tego, czy muzyczna współpraca między nimi będzie możliwa. Mimo niepewności postanowili spróbować nieformalnego dżemowego projektu domowego. Wkrótce zrozumieli, że z bardziej jednoznacznym skoncentrowanym podejściem mogą być w stanie wyprodukować coś zupełnie wyjątkowego. Wtedy postanowili nazwać się Seabound. Zdecydowali się tą nazwę gdyż Spinath bardzo kochał ocean. Nazwa oznacza statek, pozostawający w bezpiecznej przystani lub na nieznanych zdradliwych morzach jest to metafora samego zespołu. Ich debiutancki album "No Sleep Demon" został wydany przez Dependent w 2001 roku. Widoczne są na nim wpływy brzmienia Front 242 i Covenant, jak również Visage oraz Depeche Mode, album okazał się stosunkowo udany na Europejskiej scenie EBM oraz darkwave. Utwory takie jak "Travelling" i "Hooker" były dobrze dostosowane do gry klubowej.
Ich następny album zatytułowany "Beyond Flatline" został wydany w 2004. Zawierał więcej elektro industrialu i brzmień IDM. Na Amphi festiwal zagrali w otoczeniu dużej publiczności. Ich muzyka jest eteryczna i delikatna tak samo jak wokal ma w sobie coś magicznego prostego i dojrzałego zarazem, koncert ten warto obejrzeć.



HAUJOBB (18:25 - 19:25)
Haujobb to niemiecki projekt muzyczny, którego wyjście waha się drastycznie w ciągu elektronicznego spektrum muzyki, od elektro industialu do IDM i techno. Mają oni stać się podstawą aktu crossover, przynosząc kilka form electro do głównego świata muzyki industrialnej. Haujobb został założony w 1993r. przez Daniela Myera, Dejana Samardzica i Björna Junemanna. W roku 2011 Haujobb wydał nowy album pod tytułem "New World March", który wykorzystuje więcej sprzętu, więcej gitar, perkusji oraz nagrań dźwiękowych. Na Amphi 2012 grali bardzo dobrze muzyka co prawda była bardziej pasjonująca niż wokal jednak widownia była zachwycona. Ja osobiście uważam że Haujobb powinien tworzyć swoją niesamowitą niemal podwodną i eteryczną muzykę bez wokalu, który jej przeszkadza i staje się zbędnym elementem przy doskonałości samej melodii.



NACHTMAHR
(19:50 - 20:50)
Projekt muzyczny Thomasa Helma i Marcusa Stocka. Dokładna data powstania nie jest znana. Thomas Helm mówi o połowie lat 90-tych., a oficjalnie przyjmuje się, iż projekt został założony w 1995 roku, czyli w roku wydania pierwszego demo macierzystego zespołu muzyków – Empyrium. Ten sam duet tworzy od samego początku projekt Sun of the Sleepless. Muzycznie Nachtmahr prezentuje surowy black metal. W tekstach porusza tematykę mrocznej strony człowieka, wojny i destrukcji. Słowo "nachtmahr" pochodzi z języka starogermańskiego i oznacza nocną marę lub koszmar. Jeśli chodzi o Amphi 2012 zagrali oni " War on the dancefloor "Weil ich's kann! " oraz "Feuer frei " Koncert zaliczam do udanych, ich muzyka posiada idealny zgrany bit, który spokojnie można obliczyć dlatego nawet ludzie którzy nie radzą sobie na parkiecie przy tej kapeli mogą być mistrzami dancingu. Minimalne zastrzeżenia mam natomiast do samego wokalu chociaż gdyby spojrzeć na całość jego krzykliwo charczący głos całkiem dobrze dopasowuję się do całości. Jest to zespół mroczny, energetyzujący. Przy pierwszych taktach nogi same zaczynają podrygiwać. Jest to dawka solidnego pozytywnego kopa. O publiczności nie można nic innego powiedzieć jak to że po raz kolejny była roztańczona i rozśpiewana. Koncert bardzo polecam. Zespół ten jest idealny nawet na dni w których chandra wkracza do naszego życia gdyż pewna agresja zawarta w prawie każdym kawałku jest oczyszczającym katharsis.



APOPTYGMA BERZERK
(21:15 - 22:35)
Apoptygma Berzerk – norweska grupa tworząca muzykę synth pop / EBM / futurepop oraz industrial rock w późniejszym okresie działalności. Osiągnęła umiarkowany sukces komercyjny, głównie dzięki charakterystycznej mieszance mrocznego, ale jednocześnie tanecznego synth popu. Zespół wygrał kilka nagród, kilkukrotnie również znalazł się w pierwszej dziesiątce na listach najlepiej sprzedających się singli zarówno w Niemczech jak i w krajach skandynawskich Apoptygma Berzerk (w skrócie APB lub Apop) dawała koncerty Europie, Ameryce Północnej i Izraelu, grając z takimi zespołami jak VNV Nation i Icon of Coil.Wszystkie teksty piosenek zespołu są w języku angielskim. Sama nazwa "Apoptygma Berzerk" ma ukryte znaczenie, lub też nie znaczy kompletnie nic - członkowie zespołu w różnych wywiadach podawali różne wersje. Wokalista Stephan Groth mówi, że "apoptygma" jest słowem wybranym na "chybił-trafił" ze słownika. Słowo to pochodzi ze starożytnego języka greckiego i oznacza fałdę na damskim ubraniu. Z fonetycznego punktu widzenia poprawna wymowa nakazuje "y" w tym słowie traktować jako długie "u", jednak przeważnie pierwszy człon nazwy grupy wymawia się "apoptigma".Zespół został stworzony przez Stephena Grota i Jona Erika Martinsena w 1986 roku. Nagrali oni kilka taśm demo. Jon Erik opuścił grupę po niewielkim upływie czasu, będąc niezadowolonym z kierunku, w którym zmierzała muzyka zespołu. Na Amphi 2012 był to bardzo oblegany koncert ludzie byli nimi wręcz zachwyceni piszczeli i klaskali w rytm muzyki oraz tańczyli. Muzyka Apoptygmy to połączenie interesującego wokalu mi osobiście przypominał wokal Ozziego w połączeniu z elektryzującym zachowaniem Scootera z tanecznymi brzmieniami i mocnym elektronicznym bitem. Wokalista doskonale asymilował się z widownią, która była dzięki temu wniebowzięta. Koncert był pasjonujący polecam go wszystkim z tego względu że należy go usłyszeć na żywo wtedy tylko można oddać atmosferę tej zniewalającej muzyki.



DAF
(23:15 - 00:30)
D.A.F. to zespół działający od 1978 roku, pochodzący z Düsseldorfu. Nazwa zespołu to skrót od Deutsch-Amerikanische Freundschaft, co na polski można by przetłumaczyć jako Przyjaźń Niemiecko-Amerykańska. D.A.F. to ironiczne nawiązanie do nazwy NRD-owskiej organizacji Deutsch-Sowjetische Freundschaft. D.A.F. to pionierzy electro punku, krytycy upatrują w nim jedną z najważniejszych inspiracji dla synthpopowych kapel w rodzaju Soft Cell czy Pet Shop Boys, a i rock industrialny czy tym bardziej EBM (electronic body music),
Odnosiły się także do fizyczności, seksualności, bywały nawet brutalne. Czasem artysta twierdził, że wbrew pozorom wcale nie chodzi o nawiązania historyczne, a czysto estetyczne wrażenia. Tak jak w przypadku utworu "Der Mussolini".Ich wspólne koncerty z zespołem The Fall zebrały dobre recenzje i niebawem podpisali kontrakt z brytyjską firmą Mute. Pierwszym singlem było "Kebabtraume/Gewalt", wydany w marcu 1980. O ile utwór ze strony B zachowywał eksperymentalny charakter wcześniejszych nagrań, to ten nagrany na stronie A zapowiadał zwrot ku muzyce łatwiejszej w odbiorze, bliżej formuły popu.
W tym właśnie kierunku podążyła grupa na kolejnej płycie, "Die Kleinen und die Bosen", nagranej podczas koncertu, w marcu 1980 w londyńskiej sali Electric Ballroom. Została ona wydana już w kwietniu tego samego roku. Repertuar o coraz wyraźniejszych cechach muzyki tanecznej, tyle że o pomysłowym, nowoczesnym brzmieniu.
Zaraz potem grupa podpisała kontrakt z wytwórnią Virgin, i już dla niej nagrała trzy następne albumy: ogromnie popularny "Alles ist gut" z marca 1981, "Cold und Liebe" z listopada 1981 i "Fur immer" z października 1982 roku. Płyty te zdominowała muzyka o dyskotekowym charakterze, były też bardzo chwalone za inwencję brzmieniową i rytmiczną, wykorzystywano w niej różne efekty dźwiękowe (np. przetworzony elektronicznie stukot kół pociągu) W 2003 roku grupa reaktywowała się, by promować nową płytę, "15 Neue DAF-Lieder". Kilka tygodni przed inwazją wojsk amerykańskich na Irak ukazał się singel "The Sheriff (An Anti-American Song)" krytykujący politykę George W. Busha. Na Amphi 2012 był to bardzo popularny koncert. Zebrała się na nim liczna publika, która zachwycona tańczyła w rytm niecodziennej dojrzałej muzyki, której w dzisiejszych czasach już brakuje. Wokalista na scenie był dość statyczny skupiony na swojej pracy co oddawało nietypowy klimat muzyki. To jest dowód na to że muzyka musi płynąć z serca nie może ona być pełną niespodzianek sceną teatralną, która zagłusza to co najważniejsze. Wokal przepiękny, pozbawiony cienia fałszu, muzyka też na bardzo dobrym poziomie. A wszystko w oprawie spokoju. Pozwalało to na skupieniu się na muzyce tak cenionej szczególnie przez starsze grono odbiorców. Ideał sam w sobie. Na Amphi zagrali: " Libeszimmer", "Verschwende deine jugend ", " Der sheriff " Jest to muzyka bezkompromisowa, idealna, którą trzeba lubić ale także przede wszystkim zrozumieć dopiero wtedy dla szerszego grona odbiorców nabiera ona głębszego sensu. Osobiście bardzo gorąco polecam.



THEATER (SEATED)

LECTURE "DIE ZEIT FORMT" - OSWALD HENKE (13:45 - 14:45)
Oswald Henke przecudowny Pan z przecudownym głosem. Mimo nieznajomości języka niemieckiego dowiedziałam się że jest to czytanie jego poezji. Autor robił to tak doskonale że czarował nas swoim głosem swoją erudycją był to swoisty balsam dla duszy można by wiec się zastanowić czy nie samo przedstawienie jest kluczem do sukcesu gwiazdy.
Otóż na scenie pojawił się pan na oko dość kontrowersyjny, chudziutki drobny pan. Mniemam że kolo 30-stki po czym wydobywa z siebie przepiękne nuty poezji. Słuchając jego tekstów, które niestety były tylko w języku niemieckim miałam ochotę płakać, to co Oswald robi z ludźmi było czymś magicznym, hipnotyzował ich sobą odprężał wprowadzał w inny niezbadany i nie dotknięty ludzką stopą świat. Krainę przepełnioną spokojem. Polecam wszystkim, którzy znają język niemiecki, piękna poezja w pięknej oprawie.

TALK DR. MARK BENECKE (15:00 - 15:45)
Prelekcja dotycząca śmierci, zwłok, medycyny sądowej (informacje tę zaczerpnęłam od niemieckich uczestników Amphi festiwal więc informacja ta jest nie stuprocentowo pewna za co z góry przepraszam) Mark Benecke zajmuję się badaniem szczątków. Uczestniczył m.in. w identyfikacji czaszek i zębów Adolfa i Evy Hilttler. Gdyby nie to że wykład odbywał się w języku niemieckim z pewnością bym w nim uczestniczyła. Wykłady dotyczące kontrowersyjnych tematów są zawsze szalenie uczęszczane i dobrze gdyby odbywały się także w języku angielskim dla obcojęzycznych słuchaczy. Wykład zyskał uznanie w śród niemieckiej publiczności.

Running order, niedziela, 22.07.2012


Mainstage:

AESTHETIC PERFECTION (13:50 - 14:30)
W niedziele na Ampli festiwal zagrał Aesthetic Perfection to Amerykański elektroniczno-industrialny projekt zrealizowany przez Daniela Graves’a w 2000 roku. Myślę że niewiele można napisać o tym koncercie muzyka jak i śpiew była poprawna. Na koncercie żebrała się liczna publika. Wokalista posiadał dużą werwę oraz kontakt z publicznością jednak nie zawsze dobrze go było słychać. Za to sama muzyka nadrabiała drobne niedociągnięcia. Lubię ten zespół chodź szczerze mówiąc nie powala na kolana to kolejny zespół na podobieństwo Blutengela. Owszem posiada on świeżość i wiele ludzi zna a przede wszystkim lubi Aesthetic Perfection. Jest to przedziwne połączenie ostrego kopa elektroniki gdzie nagle w tle pojawia się zupełnie na pozór nie pasujący wokal. Jak sama nazwa wskazuje zespół ten w ogólnej ocenie jest godny polecenia. Na Amphi mogliśmy usłyszeć m.in.: "Spit it Out", "The Ones" oraz "Nice Place to Visit".



STAHLZEIT
(14:55 - 15:45)
Jest to zespół coverujący dobrze nam znany Rammstein. Co najważniejsze nie są przy tym nawet ciut żałośni, potrafią oni doskonale zrobić show na poziome ukochanej grupy znanej na całym świecie. I tak też było na koncercie, obowiązkowo zaśpiewali Rammstein’owe hity takie jak "Du Hast" "Mein Teil" oraz "Engel" i "Feuer frei! ". Oczywiście zachwycona publiczność śpiewała razem z nimi. Wokalista zespołu Stahlzeit podług opinii innych śpiewa podobno lepiej niż sam Lindemann. Jeśli chodzi o pirotechnikę była ona na wysokim poziomie chwilami tylko brakowało im synchronizacji w odpalaniu. Ponadto na scenie mogliśmy zobaczyć też numer z płonącymi pałeczkami na "Engel" było to bardzo na plus ponieważ Rammstein uznał to za zbyt niebezpieczne. Z ciekawostek warto zaznaczyć że Gitarzysta grał na ESP RZK 1 sygnowanej przez Richarda z Rammstein. Ja osobiście mam do tego koncertu i zespołu mieszane uczucia Rammstein nie wymarło, grupa się nie rozpadła, nie było masowego kataklizmu więc po co coverować ich muzykę. Być może chodzi o pieniądze, tego chyba nie wie nikt natomiast ja osobiście uważam że choć muzyka i wokal jest na naprawdę wysokim poziomie a koncert ten gorąco POLECAM to cała reszta jest dość bezsensowna oczywiście piszę to z pełnym szacunkiem do Stahlzeit.



THE CRUXSHADOWS
(16:10 - 17:00)
Niezależna grupa muzyczna z Tallahassee na Florydzie, utworzona w 1992. Ich styl grania łączy syntetyzatory, gitary i instrumenty smyczkowe, tworząc dość oryginalną mieszankę. Ich muzyka jest mroczna (zaliczani są do darkwave i gothic), ale też taneczna i dynamiczna.
Pan ukwiał jak to któregoś dnia po Cepie nazwał mój kolega, jak zwykle wykazał się doskonałym kontaktem z publicznością. Jego wokal był jak zwykle bez zarzutu. To samo można powiedzieć o samej muzyce i nagłośnieniu. Co prawda brakowało mi brawurowego wspinania się na elementy sceny natomiast przepięknym gestem było zeskoczenie wokalisty ze sceny wprost w rozradowany tłum... Jednym słowem koncert idealny polecam wszystkim bardzo serdecznie a kto nie zna musi poznać, to elektryzujący napawający radością zespół ze świeżym podejściem do muzyki elektronicznej, który jeszcze przede wszystkim nie jest oklepany.

MONO INC. (17:25 - 18:25)
Mono Inc. niemiecki gotycko rockowy zespół. Na który wpływ miała muzyka taka jak "Him", "The Sisters Of Mercy ", "Depeche Mode", " Unheilig", "The Cure", "The Smiths", "Placebo", "New Order", a nawet "Metallica".
Jedyne co o tym zespole można powiedzieć to to że jest to zespół posiadający dobrą muzykę z trochę gorszym wokalem ;) jednak jest to zespół, który kochają wszyscy. Niemiecka publiczność była nimi zachwycona klaskała i podśpiewywała ich kawałki. Moim zdaniem jednak najbardziej zwracająca na siebie uwagę w tym zespole jest Katha Mia grająca na perkusj, przecudnej urody dziewczyna od której nie można oderwać wzroku, aż dziwne że taka chudzinka ma w sobie takiego powera. Słucha się, patrzy się i zmysły w pewnym momencie zawodzą, sami nie wiemy co jest prawdą a co czystą mistyfikacją. Na Amphi zagrali m.in. "The Passenger " oraz "Get some sleep".
Koncert ten polecam Fanom Mono Inc. a tym którzy nie kochają tego zespołu i tak ich polecam ich koncert jest godny zobaczenia właśnie przez tą niepozorną kruszynkę, którą jest Katha Mia, która pokonałaby niejednego faceta ;). Tym którzy nie mogą zobaczyć tego koncertu na żywo po raz kolejny polecam Youtube.



BLUTENGEL
(18:55 - 20:05)
Jest to niemiecka grupa z kręgu futture pop oraz elektro goth. Chris jest wokalistą także w grupach "Terminal Choice ", "Tumor", "Pain of Progres" oraz właścicielem firmy wydawniczej "Fear Section". Blutengel tak bardzo kochany przez swoją niemiecką publiczność doczekało się wielkiego tłumu. Na koncercie Chris jak zwykle piękny niczym mroczny wampir czarował swoją osobą na scenie. Jednak był niechętny w stosunku do fotografów raczej od nich uciekał zupełnie niepotrzebnie. Na koncercie nie mogło się obejść bez choreografii, która niestety zniweczyła jego koncert. Tancerki na scenie doskonale odwracały uwagę od Chrisa a wręcz jego muzyki. Podczas koncertu nie mogłam się skupić na niczym innym jak na pomyłkach tancerek, które nie dość że były przy tuszy występowały w skąpych strojach to jeszcze ciągle się myliły, faktem jest iż maszyna do robienia nawiewu trochę tancerką przeszkadzała lecz ciągłe podpatrywanie kroków i mylenie ich było karygodne. Jeśli chodzi o wokal Chrisa był on jak zwykle poprawny wszyscy natomiast rozpuścili się na widok wokalistki Anji Milow oprócz pięknych widoków posiadała ona także przepiękny glos. Reasumując gdyby nie nieszczęsna choreografia koncert Chrisa byłby perfekcyjny jednak nie jest to zarzut bezpośrednio do niego w końcu to nie on tańczył. A jego śpiew był jak zwykle dobry spokojny taki jak powinien być w piosenkach o nieszczęśliwej miłości. Na koncert Chrisa polecam iść zawsze gdy będziecie w niemieckojęzycznym kraju jest to wręcz obowiązek na Ampli zagrał m.in.: "Lucifer", "Children of the night","Bloody Pleasure", "Engelsblut" oraz "Vampire Romance " Niemiecka publiczność jak i reszta zgromadzonych fanów była zachwycona. Ludzie klaskali, gwizdali i śpiewali z Chrisem osławione " we are the children "



AND ONE (20:35 - 21:55)
Przed główną sceną zebrała się duża liczba fanów tego zespołu jest to zespół niemiecki łączący w swej muzyce tradycje synth popu, elektroniki i EBM. Grupa od samego początku działalności nie ukrywa swych nie tylko muzycznych fascynacji brytyjskim zespołem Depeche Mode. Chcieli oni zbudować skład opierający się na keyboardach i wokalu.
And One szybko zdobyli uznanie na rodzimej scenie, mimo że o karierę było trudno
Podczas koncertu obfitującego w ataki zagorzałych fanek wbiegających znienacka na scenę ku przerażeniu zespołu i zaatakowania ich miłosnymi uściskami zagrali m.in. "Military Fashion Show", "Sometimes", "Shouts of Joy", "High". Koncert był wyśmienity. Wokal był perfekcyjny podobnie jak sama muzyka. Co do tego koncertu nie mam żadnych zastrzeżeń był to mój pierwszy koncert na którym mogłam usłyszeć ich na żywo i na szczęście nie rozczarowałam się ani trochę. Muzyka elektroniczna połączona z dobrym wokalem pozbawiona gotyckiej banalności nawiązująca bardziej do zespołów takich jak np. Kraftwerk, których już brakuje to ideał sam w sobie, który jest godny zobaczenia na żywo gorąco polecam ten typ muzyki:). A jak się uda to przy odrobinie szczęścia jakaś fanka będzie mogła niepostrzeżenie przeprowadzić atak terrorystyczny i stać się główną atrakcją ich koncertu:).




Stattenhaus:

WHISPERS IN THE SHADOW
(13:20 - 14:05)
Whispers in the Shadow to gotycko rockowa kapela z Austrii stworzona w 1996 r. Nazwa zespołu zainspirowana została historią The Whisperer In Darkness H.P. Lovecrafta. Teksty piosenek dotykają głównie tematyki mistycyzmu i okultyzmu Whispers In The Shadow - zespół utworzony przez Ashley'a Dayour (grającego również w L'Ame Immortelle oraz Veneno Para Las Hadas) na początku 1996 roku. Grupa z początku bardzo zafascynowana była wczesnymi latami 80-tymi, z sekwencjami automatów perkusyjnych i melodyjnym basem. Z czasem odnalazła własne brzmienie, opisywane obecnie jako "Dark Epic Wave". W międzyczasie do składu dołączył perkusista, co jednocześnie umożliwiło zespołowi występy na żywo.Czasami zagniewane, czasami smutne brzmienie gitar ściera się w muzyce Whispers In The Shadow z atakującym brzmieniem basu, głębokimi bębnami i psychodelicznymi dźwiękami klawiszy. Ponad tym wszystkim góruje drżący z emocji głos Ashley'a.Teksty Ashley'a inspirowane są często twórczością Philipa K. Dicka, George Orwella czy Franza Kafki. Głównym celem przekazu jest zmobilizowanie słuchaczy do odtwarzania obrazów tych nierzeczywistych światów "wewnątrz własnej głowy". Główną inspiracją jest jednak samo życie. Zarówno jasne, jak i mroczne jego strony. Nigdy również nie brakuje w nich pewnej dozy ironii.W 2012 na albumie "Whispers" stworzyli bardziej kinowy i atmosferyczny styl, który osiągnęli przez intensywne użytkowanie orientalnych brzmień i perkusję oraz instrumenty takie jak Tablas, darabukas i cymbały kute. Na Amphi 2012 był to po raz kolejny jeden z lepszych koncertów, który posiadał niecodzienną mroczną scenerię, która idealnie łączyła się z muzyką i rozedrganym szalonym wokalem. Koncert idealny jednakże po raz kolejny mało uczęszczany czemu winna była godzina i miejsce jego odbywania się. Większość ludzi nie rozumie niestety tego typu muzyki toteż ludzie na koncercie tym razem byli statyczni a że nie znali tekstów piosenek pole do popisu miał nasz cudowny wokalista. Był to bardzo przyjemny mroczny koncert, który wprowadzał nas w trans i powodował gęsią skórkę jest to o tyle pozytywne że idealnie nawiązuje do twórczości np. H.P. Lovecrafta. Koncert ten gorąco polecam i uważam że ze względu na zanik tej muzyki na dzisiejszej scenie alternatywnej trzeba mu dać szansę bo jest naprawdę dobry i godny polecenia zespół.



THE OTHER
(14:30 - 15:20)
The Other są niemiecką grupą punk rock’ową. Są uważani za jednego z najważniejszych przedstawicieli nurtu horror punk w Europie.
W 1999 Rod Usher, Sarge von Rock, Dr. Caligari i Andy Only założyli zespół The Ghouls grający covery Misfits. Wkrótce zajęli się tworzeniem autorskich kompozycji i w 2002 roku zmienili nazwę na The Other. Ich muzykę można określić jako mieszankę punk’a, deathrock’a, rockabilly i metalu. Koncert ten gorąco polecam! Muzyka rzeczywiście jest mieszanką wszystkich z wymienionych styli a do tego posiada przepiekny punkowo gotycki wokal, który zachował melodię, której brakuje w innych tego typu kapelach. Był to dla mnie jeden z najlepszych koncertów na Amphi gdyż muzyka o takim połączeniu zanika na alternatywnych scenach. O tej postawie świadczyła także publiczność, która zwyczajnie nie rozumiała tego typu muzyki na Amphi na ich koncercie pojawiło się niestety niewiele osób ze względu na miejsce w jakim odbywał się koncert a także ze względu na godzinę o której się odbywał. Jednak nieliczni z nas na tym koncercie doskonale się bawili. Nie ukrywam że ten typ muzyki polecam szczególnie gotyckim punkom, wyznawcom horror punku oraz darkwave. Najpiękniejszy koncert z najpiękniejszymi panami i jeszcze cudowniejszym wokalem i muzyką. Istna bajka, którą należy docenić bez cienia wątpliwości.



COMBICHRIST
(20:00 - 21:10)
Tuż po koncercie Blutengel wszyscy fani zjawili się w dość małym pomieszczeniu (staatenhaus). W Sali zrobiło się czarno nie było wręcz czym oddychać, gdyż panowało takie przeludnienie. Tuż przed koncertem miałam okazje porozmawiać z niemieckimi fanami, którzy pytali się skąd jestem wymieniając kolejno następne kraje. Kiedy dowiedzieli się że jestem z Polski:) powiedzieli mi nieco skonsternowani "tutaj można znaleźć mnóstwo osób oraz kultur" a później dodali z uśmiechem "nie ważne z jakiego kraju jesteś i tak wszyscy kochamy Combichrist" jeśli chodzi o koncert to jedynym jego minusem był brak miejsc do tańczenia, gdyż wszyscy ochoczo wyruszyli na ten koncert. Combichrist jak zwykle z wielką werwą zgarał koncert. Niemiecka publiczność uważała ten zespół za najlepszą kapelę jaka grała na Amphi w 2012. Combichrist zagrał nowe energetyczne kawałki. M.in. "Shut Up And Swallow", "Electro Haed" "Never Surrender". Wprowadzili ludzi w trans każdy pomimo małej ilości miejsca tańczył lub podrygiwał. Jeśli chodzi o fanów to śpiewali oni razem z zespołem co jeszcze bardziej rozkręciło koncert. Na koniec jak zwykle zrobili niemałe zamieszanie co jest już tradycją na ich koncertach. Jest to też część artystyczna, której po prostu nie mogą się wyzbyć. Combichrist był dobry i będzie dobry zawsze więc serdecznie polecam ich koncerty cokolwiek by nie grali to człowiek nie jest w stanie się nimi znudzić. Jest to taka dawka energii, która jest szalenie potrzebna na takich festiwalach.



PROJECT PITCHFORK
(21:40 - 23:00)
Project Pitchfork - niemiecka formacja, której liderem i założycielem jest charyzmatyczny Peter Spilles. Historia zespołu zaczęła się w 1989 roku, kiedy to Spilles spotkał Dirka Scheubera na koncercie grupy "Girls Under Glass". Powstał wówczas pomysł na nagranie dema, które rozprowadzano potem w niemieckich klubach. W 2008 roku po niespodziewanym sukcesie płyty "Earth Song" będącej wynikiem kolaboracji divy darkwave’u - Sary Noxx z niemieckim zespołem Project Pitchfork, Peter Spilles lider formacji poinformował o rozpoczęciu prac nad nowym dziełem swojego bocznego projektu Imatem. Album "Journey" okazał się być kawałem porządnego eksperymentalnego materiału prowokującego u słuchacza muzyczne podróże w nieznane zakątki ludzkiej świadomości. Wśród zaproszonych gości na płycie udział wzięli Sara Noxx oraz frontman niemieckiej industrialnej grupy Absurd Minds - Stefan Grossman. Na Amphi festiwal był to bardzo oblegany koncert, muzycznie zagrali oni dobrze mam natomiast dość duże zastrzeżenia co do wokalu, który niestety nie był doskonały nie można było stwierdzić czy wokalista śpiewa mówi czy wyje do mikrofonu. Mimo wszystko nie przeszkadzało to zgromadzonym fanom. Na scenie była mnogość migających świateł. Wokalista utrzymywał kontakt z publicznością. Niestety to co można usłyszeć na teledyskach dość różni się od rzeczywistości. Dla mnie osobiście wydarzenie to nie było niczym specjalnym. Polecam jednakże osobom, które cenią sobie elektroniczne, delikatne świeże brzmienie z wokalem, którego nie sposób określić.



THEATRE
(AFTERSHOWPARTY)
Po wyczerpujących 2 dniach koncertów nieuchronnie zbliżał się koniec Amphi co niezmiernie nas martwiło. Nowo poznani ludzie, starzy znajomi z którymi widzimy się tylko okazjonalnie na większych eventach napełniają nas radością i nowinkami ze świata z którymi trudno się jest pożegnać dlatego warto chodzić na Afterparty, które są niejednokrotnie ostatnimi chwilami przed niekiedy roczną rozłąką. My też wybraliśmy się do Theatre gdzie ostatniego dnia do samego rana zagrało 5 DJów. Było bardzo tłoczno, ludzie stali jak sardynki w puszcze, siedzieli gdzie popadnie poutykani na ziemi skuleni obok siebie, w najlepsze rozmawiając a gdy od siedzenia rozbolały ich kości cały tłum poszedł zaszaleć na parkiecie. Muzyka była znakomita było pogo, każdy kto nie utrzymywał równowagi mógł liczyć na pomoc znajomych:). Dj’e zagrali kawałki najbardziej znanych i lubianych zespołów impreza trwała do samego rana opuszczając afera o jakiejś 4.30 Theatre nadal tętniło życiem. I tak niezapomniana przedziwna i niezmiernie męcząca noc dobiegła końca.
DJ ALEXX BOTOXX - (Eisenlager - Oberhausen) 23:00 - 00:00
DJ ELVIS - (Luxor, Alter Wartesaal - Cologne) 00:00 - 01:00
DJ NIGHTDASH - (Pulp - Duisburg) 01:00 - 02:00
DJ Chris - (Dark Celebration Party) 02:00 - 03:00
DJ ESKIL - (Covenant) 03:00 - 04:00

Strony:
Autor:
Tłumacz: Mara Pawlova
Data dodania: 2013-03-15 / Relacje


Inne artykuły:




Najnowsze komentarze: