AlterNation - magazyn o muzyce Electro, Industrial, EBM, Gothic, Darkwave i nie tylko
Aniaetleprogrammeur – Die Kir(s)che auf dem Kopf


Czytano: 1417 razy

80%


I-doser, dźwiękowy narkotyk, miewa różne nazwy. "Hand of God", "Gate of Hades" mogą poczynić ponoć pewne spustoszenie w umyśle słuchacza. Mniej wymagające jak "Orgasm" jasno sugerują przeznaczenie, jednak ogólnie słowa na ich określenie bywają barwne. Gdy czytam pokręcone tytuły kompozycji zawartych na debiutanckim albumie Aniaetleprogrammeur, nie zastanawia mnie już zasadność ukutego przeze mnie na określenie ich muzyki terminu "i-doser rock". Uzależniające? Oczywiście. Szalone? A jakże. Zakres działania: psychotrop - od morfinowego doła do ekstatycznego pobudzenia. A przede wszystkim podszyte tymi wszystkimi chorymi, noise’owymi piskami, szumami i brzęczeniem znajomym amatorom sonicznego odlotu. Jednostka chorobowa: Aniaetleprogrammeur-holizm.,

Wydaje się, że zespół nie tylko wskrzesił no-wave, ale i doprowadził gatunek do perfekcji. Wyobraźcie sobie plac rozbiórki, gdzie pneumatycznym młotem zakończonym perkusyjnymi pałeczkami muzyczni anarchiści, burzący wszelki zastany dźwiękowy ład, z niespożytą energią próbują przebić się przez nieustępliwą, grubą ścianę gitarowego przesteru. Bo choć elektronika pełni tu rolę psychodelizującą maszynowego, elektronicznego rocka, to zasadniczy punkowy charakter stawia grupę w roli dokonujących przewrotu innowatorów. Chaos wyłonił się z porządku, porządek w myśl entropii dąży do chaosu – i jedno, i drugie przestaje być na "Die Kir(s)che auf dem Kopf" rozróżnialne, przy naruszaniu wszelkich zasad ułożenia kompozycji. Struktura, poza nielicznymi wyjątkami, nie jest jasna, ale jednakowo intrygująca i pomieszana, co paradoksalnie wymagało solidnego przemyślenia, a z pewnością odwagi. To tu nigdy nie kuleje.
Przefiltrowany wokal traktowany jak instrument zlewa się z warstwami eksperymentalnej elektroniki, od jądra przez płaszcz do skorupy – wszystko stanowi nieodłączną część planety o silnym polu magnetycznym, powstałym dzięki ruchowi wirowemu. Tak, tu wszystko wiruje, wibruje, zmienia twarz, a każda zmiana przyciąga coraz bardziej. Dlatego wpływy electro ("Juste toi et moi") sąsiadują z psychodeliczną rytmiką ("J’ai découpé dans un journal"), oczywiste digital-hardcore’owe inspiracje Atari Teenage Riot ("I am not from London") uzupełniają utwory stawiające na melodyjność ("Women"), gitary elektryczne ścigają się z akustykiem ("Pourquoi tu pleures"). Mnóstwo tu przestrzeni, wigoru, rzeczy, które trudno zaklasyfikować.
Agresja i bunt, choć dominują, zostają zrównoważone przez takie kompozycje jak przepełnione smutkiem, introspektywne "J’ai découpé dans un journal" czy samobójcze "C’est super pour moi". Powolny rytm, nietypowy dla całości materiału, towarzyszy gościnnemu wokalowi i gitarze akustycznej w pierwszym z nich, tworząc mało optymistyczny nastrój towarzyszący momentom, gdy godzinami można bezcelowo spoglądać w okno, pogrążając się we wspomnieniach. Mnóstwo tu nostalgii, ale i dynamiki w zmianach przebiegu utworu. "C’est super pour moi" natomiast jest już bardziej zdecydowane, ale nie mniej depresyjne.

Dla Aniaetleprogrammeur nie ma limitów. W nastroju, w rebelii, w melodii, w szaleństwie, a każda, nawet najbardziej monumentalna i wymagająca kompozycja tworzy ze słuchaczem handel wymienny: im większe poświęcenie uwagi, tym większa satysfakcja. Artystyczny sukces.
Aniaetleprogrammeur, I bet you stalk me.

Tracklista:

01. Ich bin müde
02. Ich habe eine kir(s)che auf dem kopf
03. I am not from London
04. Ohhh
05. Alcool english edit
06. I bet you stalk me
07. J’ai découpé dans un journal
08. Juste toi et moi
09. Alcool french edit
10. C’est super pour moi
11. Pourquoi tu pleures
12. Women
Autor:
Tłumacz: hellium
Data dodania: 2015-01-06 / Recenzje muzyki


Inne artykuły:




Najnowsze komentarze: