AlterNation - magazyn o muzyce Electro, Industrial, EBM, Gothic, Darkwave i nie tylko
Closterkeller: Abracadabra Gothic Tour 2012


Czytano: 3770 razy


Wykonawca:

Galerie:

Ostatnie tematy na forum:

Jesień to pracowity okres dla zespołu Closterkeller - do kalendarza na stałe wpisała się już coroczna trasa "Abracadabra Gothic Tour". Tegoroczna edycja jest pod pewnymi względami wyjątkowa - zapowiadana jako spełnienie życzeń fanów składa się z koncertów, na jakich prezentowane są wyłącznie najbardziej uznane utwory oraz hity formacji. Poza tym, ze względu na rozbudowaną scenografię, zrezygnowano z zespołów supportujących.

Przybyła na koncert w poznańskim klubie Blue Note publiczność dopisała. Wśród zgromadzonych dało się zauważyć zarówno reprezentantów młodzieży, jak i pokolenia, które muzykę Closterkeller poznawało od początku sukcesywnie w miarę publikacji kolejnych "barwnych" albumów. Wśród dominującej czerni tu i ówdzie pojawiły się gotyckie stylizacje.
Scenografia okazała się nie tak urozmaicona, jak można było oczekiwać po zapowiedziach, całość jednak skutecznie budowała klimat, na jaki zawsze mogą liczyć fani grupy. Składał się na nią jedynie wysoki, zmiennobarwnie podświetlany od dołu tunel przypominający klatkę dla ptaków, utworzony z półprzezroczystego białego i czarnego woalu. Jednak zamiast słowika znajdowały się w nim zawieszone róże. Kompozycji dopełniało logo zespołu urozmaicone florystycznymi akcentami.
Przez pewien czas jedynie ekscentryczna pluszowa mysz (imienniczka wokalistki) witała publiczność ze sceny, gdy w końcu pojawiła się na niej, jak zwykle zjawiskowa, sama królowa klimatycznego polskiego rocka razem z pozostałą czwórką członków grupy.
Pomimo infekcji Anja Orthodox radziła sobie dobrze ze swoimi zadaniami, od czasu do czasu tylko prosząc o pomoc przy wyższych partiach publiczność, na co ta reagowała entuzjazmem. Choroba liderki wpłynęła jednak na wybór utworów do setlisty (zrezygnowano, na przykład, z "Królowej" oraz "Patrząc jak toniesz" z płyty "Nero"), ale czy w jakimkolwiek stopniu umniejszyło to jej wartości? Moim zdaniem - w żadnym wypadku.



Na pierwszy ogień poszła "Władza", przez większość uwielbiana, podczas gdy innym udzielił się już przesyt tą kompozycją. Mocny początek wyjątkowego koncertu - potem było już tylko lepiej. Ciężka "Nie tylko gra" rozgrzała jeszcze bardziej publiczność, by przygotować ją na "Zimną tak jak skała", wampiryczną "Agnieszkę".
Występ okazał się gratką dla zwolenników starszych, nowofalowych albumów Closterkeller. Pełne emocji, zarówno w głosie Anji, jej zachowaniu na scenie, jak i grze instrumentalistów "Czerwone wino" oraz rozpoczęte wspólnym okrzykiem zebranych w klubie "Purple" były tylko początkiem niespodzianek. Dwa klasyczne utwory ze "Scarlet", z których jeden - "Mogę tylko patrzeć" - był oczywistym ukłonem w stronę fanów, ponownie pozwoliły poczuć mocne rockowe uderzenie.
Bez wątpienia najbardziej zaskakującym punktem programu została kompozycja "Blue". Fenomenalne wykonanie duetu Anja i Rollo nadało jej nową głębię. Hipnotyzująca klawiszowa wersja przeszła najśmielsze oczekiwania, zwłaszcza gdy w pewnym momencie Anja zeszła ze sceny, a do Michała dołączyła reszta muzyków - subtelna kompozycja przekształciła się w monumentalny, długi utwór pełen wyrafinowanych, poruszających gitarowych solówek, choć pierwotny klimat nadal był w nim obecny.
Koszulka Krzyśka Najmana nawiązująca do płyty "Violet" musiała do czegoś zobowiązywać - gdy wokalistka powróciła z garderoby, zagrano kolejny, tym razem tytułowy utwór z trzeciego pełnego albumu grupy, choć jeszcze niedawno "Violette" była zapowiadana jako ta, która na dłuższy okres zniknie z koncertowej agendy. Uczucia szczęścia pod sceną dopelniła "Scarlett".
Nie spodziewałem się, że dane mi będzie jeszcze usłyszeć na żywo "Jesteś wciąż nieuchwytny" oraz "Jeszcze raz do końca", wiadomo powszechnie, że sama Anja nie darzy debiutanckiego albumu wielkim uczuciem. Marzenia się spełniają? Jak w ekstatycznym transie chłonąłem każdy dźwięk. Wykonane perfekcyjnie, znowu z pomocą publiczności, z odrobiną rockowej świeżości, ale nadal wierne oryginalnym nagraniom. Od dramatyzmu pierszej kompozycji po schizofreniczną atmosferę i agresję drugiej - zespół mistrzowsko sprawdza się w przenoszeniu wszelkich emocji na muzyczny język.

Nie mogło zabraknąć, oczywiście, jednego z ulubionych utworów frontmanki z ostatnich płyt - "Tyziphone". Najcięższa pozycja z setlisty pochłonęła wszystkich, którzy pozwolili się prowadzić mocnemu, wpadającemu w teatralną manierę głosowi. Na zakończenie jeszcze jedna niespodzianka, którą rzadko można było do tej pory usłyszeć na żywo - budząca dreszcze, przeraźliwie zimna "Lady Macbeth", a po niej zdecydowanie cieplejsza "Ziemia Obiecana".
Nigdy nie można było zarzucić Anji braku kontaktu z publicznością, z którą łatwo wchodzi w interakcje. Tamtego wieczoru mimo choroby nie opuszczał jej dobry humor, żywo prowadziła dialog, opowiadając anegdoty z historii zespołu oraz żartując na przeróżne tematy, m. in. rynku muzycznego w Polsce. Nic dziwnego, że fani nie pozostali jej dłużni, zespół bisował dwukrotnie (wokalistka wyszła w peruce barwą przypominającej okres "Cyan"), chociaż krótko. Wśród trzech łącznie wykonanych utworów znalazł się delikatny "Lunar", doskonale przyjęty przez zgromadzonych w Blue Note fanów.

Ta trasa zdecydowanie różni się od poprzednich, mrocznych i ciężkich. Dość zróżnicowana (grane są utwory lekkie, jak "12 dni", oraz cięższe; najnowsze single jak "Halo Ziemia!", ale także te z początków historii zespołu) jest przekrojem przez całą tworczość Closterkeller. Okazją zwłaszcza dla tych, którzy chcieliby usłyszeć największe, zdaniem fanów, kompozycje, jak i dla tych, którzy z utęsknieniem wspominają czasy "Purple" i "Blue". To dowód na to, że prawdziwie klimatyczna muzyka w dawnej formule ma wciąż swoich zwolenników, a sam zespół, koncertowo w coraz lepszej formie od ponad 20 lat, nie zamierza i nigdy nie zamierzał odżegnywać się od swoich korzeni. Klasa sama w sobie.
Narzekać można jedynie na brak w setliście utworów z "Nero", lecz ich zastępcy godnie spełniali swoją rolę. Nie mam wątpliwości, że, pomimo choroby Anji, to najlepszy koncert legendy polskiego gotyku, na jakim miałem szczęście się pojawić. Jeszcze raz do końca.

Setlista:


01. Władza
02. Nie tylko gra
03. Agnieszka
04. Czerwone wino
05. Purple
06. Śniło
07. Mogę tylko patrzeć
08. 12 dni
09. Blue
10. Violette
11. Scarlett
12. Halo Ziemia!
13. Jesteś wciąż nieuchwytny
14. Jeszcze raz do końca
15. Tyziphone
16. Na krawędzi
17. Lady Macbeth
18. Ziemia Obiecana

19. W moim kraju
20. Lunar

21. Ate

Strony:
Autor:
Tłumacz: kantellis
Data dodania: 2012-11-24 / Relacje


Inne artykuły:




Najnowsze komentarze: