AlterNation - magazyn o muzyce Electro, Industrial, EBM, Gothic, Darkwave i nie tylko
Die Form - Rayon X


Czytano: 603 razy

97%


Galerie:

Katalog płyt:
"Wszystko pochodzi od czerni i zatraca się w bieli" - motto towarzyszące najnowszemu albumowi Die Form to słowa Louisa Bertranda Castela, XVIII-wiecznego uczonego i pioniera muzyki wizualnej, starającego się połączyć fale dźwiękowe z widzialnymi falami elektromagnetycznymi. Dzisiaj wydaje się, że to właśnie francuski duet kontynuuje poniekąd jego dzieło, chociaż stosuje do tego zdecydowanie ciemniejsze barwy.
Die Form zawsze poruszało tematy, na jakie na ogół się milczy, zawsze pokazywało to, co na ogół ukrywa się za zamkniętymi drzwiami i zawsze otwierało drogę do tego, co umieszcza się w dziale prohibitów. W muzyce, w słowach, w pracach graficznych i multimedialnych zawsze przekraczało tabu, stając się szybko jego symbolem. Szokująca, bezpośrednia, fetyszystowska, obsesyjnie zdehumanizowana, a z drugiej strony do cna ludzka twórczość budzi podniecenie, niekiedy dosłownie seksualne, gdziekolwiek i kiedykolwiek się pojawia. Na "Rayon XXX", pardon, "Rayon X" fani czekali pięć lat. Nie mogli się zawieść – ten album brzmi jak kompilacja "Best of".

Tytuł, francuskie wyrażenie na promieniowanie rentgenowskie, ujawnia bezpośrednio treść. Philippe i Éliane poruszają się wokół tego, czego nie możemy zobaczyć gołym okiem. Biorą pod lupę mechanizm polityczny, kognitywistykę, cybernetykę, mieszają to z wizją cierpienia, śmierci, pożądania, miłości i seksu. Całości dopełniają, jak zwykle, oryginalne, niepokojące fotografie i grafiki Philippe’a. Die Form to przecież sztuka, która działa na wielu polach i aby w pełni docenić wizjonerskie mistrzostwo projektu, należy zwrócić uwagę na każdą artystyczną przestrzeń, w której się poruszają.
Kolejne albumy Francuzów nigdy nie były kalką swoich poprzedników. Choć rozpoznawalny, niekopowialny styl zespołu pozostaje zasadniczą cechą ich twórczości, to oscyluje od eksperymentu do brzmień bardziej przystępnych, od industrialu do neoklasycznego darkwave. Nigdy nie wiadomo więc, w którą stronę poszybuje wahadło. Na "Rayon X" nie ma dominacji wisielczego sznura "Extremum", nie ma rozbudowanych liryków "InHuman" czy żywej organiczności "The Trilogy of Passions". Zdecydowano się na kompozycje będące w większości powrotem do największych hitów czy klasyków zespołu jak "Bite of God", "Automatic Love" czy "Sexslave", co oznacza: lakoniczne, skupione na trafności frazy, szorstki, przetworzony wokal Philippe’a przeplatający się z anielskim sopranem Éliane oraz zdecydowany industrial tworzony głównie przez minimalistyczną, analogową elektronikę.

W "Radości seksu" A. Comforta czytamy: "Pewien podręcznik proponuje, żeby kobieta tuż przed orgazmem rzuciła garść kruszonego lodu na plecy męża. Inni przesuwają wolno kostkę lodu po ciele partnera, łącznie z podeszwami stóp". Skoro muzyka wywołuje podobną aktywność mózgu co seksualny akt, nie dziwi fakt, że chłodna elektronika Die Form za pomocą podobnej reakcji wstrząsowej tworzy erotyczną atmosferę. Jest to wyczuwalne już od pierwszych nut "Black Leather Gloves" dającym uszom pattes d’araignée. Utwór ten, podobnie jak "Angeline", z łatwością mógłby znaleźć się na poprzednim dziele DF, "Noir Magnétique". Projekt nie zapomniał przecież o ostatnich osiągnięciach, dlatego "Rayon X", choć generalnie stanowi ukłon w stronę przeszłości, oznacza też sporą przystępność i melodyjność, które z łatwością uczyniłyby z większości kompozycji klubowe klasyki. Jedyną ich wadą jest odstąpienie od prawdziwie posępnej atmosfery, co jednak rekompensują inne czynniki.
Niemniej specyficzny duch zostaje wciąż zachowany. Słychać to bardzo dobrze w singlu "Schaulust (Scopic Pulsion)", który stanie się w przyszłości zapewne jednym z najbardziej pamiętanych i rozpoznawalnych tworów zespołu. Lśniący sopran na pierwszym planie oraz harshowy wokal w tle nie tylko mówią o czających się w nas obsesyjnych demonach, ale stanowią ich uosobienie, wespół z doskonale poprowadzonymi analogowymi podkładami i odpowiednio zaakcentowaną rockową motoryką zwodząc i kusząc.
Nieodparte wrażenie, że człowiek stanowi tylko ewolucyjnie zaprogramowany mechanizm, w którym błędy nazywa się emocjami, uczuciami czy dążeniami, towarzyszy obcowaniu z tą muzyką w każdej chwili. Nie chodzi tu tylko o liryki, traktujące problem osobowo (komenda "system stop" jako określenie śmierci w "Prototype") czy jako dotyczący całego gatunku ("Perpetual Motion"). Maszynowa rytmika i maszynowa retoryka dominują w tym materiale. Udowodnią to chociażby wypełniony zgrzytającymi dźwiękami przypominającymi estetykę Schranz "ReBirth/ReDeath" (wywołujący niemal hipnotyczny lęk, zarazem kojarzący się z klimatem "Tetsuo") czy "Mecanomania(c)" będący jakby przełożeniem mechanicznych trybów na muzykę (i choć nieustępliwa wewnętrzna powtarzalność może w tym przypadku irytować ludzkie ucho, zwolennicy H+ odczują perwersyjną satysfakcję). Ta płyta to komputer, który przeszedł test Turinga.
Taki zabieg naturalną koleją rzeczy zredukował klasyczne instrumentarium do dwóch kompozycji (poza naprawdę szczątkowym w "Neo Fiction"). Kojarzące się odrobinę z "Vox Angelica" z poprzednika, wyjęte jakby z "L'Âme Électrique", neoklasyczne "Zoanthropia" opiera się przede wszystkim na przepełnionych melancholią anielskich wokalizach, wyraźnej linii basu, naładowanych smutkiem nutach skrzypiec i dzwonu, co składa się na krótkie arcydzieło darkwave. "Eros Requiem" natomiast wypełnia nastrojowy dualizm, wprowadzany m. in. przez skrzypce i nisko strojoną wiolonczelę, przez sopran przeplatany demonicznym śmiechem i przetworzonym głosem Philippe’a.
Nie tylko zresztą jego poddano modulacji. Śpiew Éliane przefiltrowany tak, by brzmiał "cyfrowo", pojawia się w kilku miejscach. Poza tym nadal święci tryumfy w swojej zapierającej dech w piersiach klasycznej manierze, która kontrapunktuje i niejako sakralizuje całość sonicznej ekstazy. "Rayon X" upewnia mnie po raz kolejny, że DF to jeden z najważniejszych duetów, jakie kiedykolwiek zrodziły się na scenie dark, co jest cenne, gdy obserwuje się osłabienie kondycji kolejnych grup – tej to nie dotyczy. Cieszy też decyzja o napisaniu sporej części tekstów w ojczystym języku. Jednym z nich jest ten do "La 7eme Face Du Dé" inspirowany serią książek o surrealistach, choć równie dobrze mógłby odnosić się do zbioru kolaży Hugneta bliskim stylistyce Fichota.
Największymi jednak faworytami są, w mojej opinii, "Perpetual Motion", agresywniejsze, cięższe "Politik" oraz, przede wszystkim, przestrzenne i przebojowe "Bipolarity". Mógłbym tu w zasadzie wymienić również "Amnesia", również "La 7eme Face Du Dé"... Wszystkie, mimo zróżnicowanego tempa, odmiennego nastroju, przypominają najlepsze dokonania Francuzów. Jedynie przewidywalne "Mon Amour" nie zdołało przykuć mnie do siebie na dłużej.
W edycji limitowanej otrzymujemy drugi dysk, na którym znajdziemy nie tylko dodatkowe kompozycje, ale i kolejne wersje tych z edycji podstawowej. To również hołd dla przeszłości, powrót do praktyki, której Philippe od dawna nie stosował. Różnią się one wyraźnie słyszalnymi aspektami jak rytmiką czy wokalem, lecz też subtelnymi detalami, których wyłapywanie może stanowić dla fanów interesujące wyzwanie. Tym bardziej, że nikt jeszcze nie zremiksował kompozycji duetu lepiej od samego założyciela.

Surrealistyczny aparat do prześwietleń rentgenowskich ludzkiej natury wydany przez Out of Line w 2014 roku na pewno uważany będzie za jedną z najlepszych płyt grupy.
Na zakończenie przepis: weź sporą ilość fetyszu, tyle samo cybernetycznej teorii, dodaj do tego dawkę autystycznego wyobcowania i ludzkich namiętności – oto Die Form, tłumaczący neurony na elektrody. Ich talent do hipnotyzowania sobą, swoją twórczością, swoją muzyką przejawia się w prostym fakcie: gdyby uznać ich za ucieleśnienie głębszej, ukrytej strony człowieka, można tylko zaśpiewać za jedną z kompozycji: "l’autre face, encore". Bo choć wydaje się to niewiarygodne, zważywszy na dwie godziny składające się na "Rayon X" - szkoda, że ta płyta trwa tak krótko.


Tracklista:

CD 1
01. Black Leather Gloves
02. Schaulust (Scopic Pulsion)
03. ReBirth/ReDeath (Ich Bin Tot)
04. La 7eme Face Du Dé
05. Mecanomania(c)
06. Politik
07. In The Void of Hell
08. Neo Fiction
09. Bipolarity
10. Perpetual Motion (Perpetuum Mobile)
11. Amnesia (Amnesium)
12. Iron Cross
13. Mon Amour 2
14. Zoanthropia

CD 2
01. Black Leather Gloves 1
02. Schaulust
03. ReBirth/ReDeath (Ich Bin Tot) 1a
04. ReBirth/ReDeath 1b
05. Autolith
06. Politik 1
07. In The Void of Hell 1
08. La 7eme Face Du Dé 1
09. Prototype
10. From Dreams To Machines
11. Angeline
12. Perpetual Motion 1 (Perpetuum Mobile)
13. Eros Requiem
14. Mon Amour 1
Autor:
Tłumacz: Toshiro
Data dodania: 2019-05-27 / Recenzje muzyki


Inne artykuły:




Najnowsze komentarze: