AlterNation - magazyn o muzyce Electro, Industrial, EBM, Gothic, Darkwave i nie tylko
Fields of the Nephilim + support


Czytano: 5392 razy


Wykonawca:

Galerie:

Ostatnie tematy na forum:

Dnia 6 maja 2011 katowicki Megaclub przeżył najazd jednostek odzianych w najciemniejsze odcienie czerni. Owa grupa indywiduów przybyła tamże tylko w jednym celu - aby osobiście doświadczyć szeregu niesamowitych doznań, z pogranicza mistyki i transcendencji, których zarzewiem stała się raz jeszcze muzyka, w tym przypadku charakteryzująca się pewnym przejawem boskości. Mowa oczywiście o muzyce Fields of the Nephilim, którzy zawitali do Katowic, aby na jedynym koncercie w Polsce, totalnie zahipnotyzować swoim brzmieniem wiernych fanów, przenieść ich dusze w świat niedostępny bytom materialnym, dokonać chwilowego aktu separacji między tym, co trwałe i rzeczywiste, oraz tym co doczesne i efemeryczne.



Zaszczytną rolą supportu legendy rocka gotyckiego uhonorowane zostały kolejno Narcolipz, Cemetery of Scream oraz Artrosis, rodzime formacje mniej lub bardziej powiązane z nurtem gothic i jemu podobnymi, które zdołały zyskać sobie wiernych sympatyków wśród fanów gatunku. Niestety z niezależnych ode mnie przyczyn logistycznych nie zdążyłam na występ pierwszego zespołu, jednak bacząc na opinię innych uczestników wydarzenia, ośmielę się zdawkowo podsumować, lapidarnie ocenić ów koncert jako przyzwoity. Następny w kolejności, projekt Cemetery of Scream z Krakowa, zdołał wywołać pewne ożywienie wśród publiczności, w większości przypadków na próżno podsycane przez sceniczne zabiegi Pana Wokalisty, lecz powszechnie wiadomo, że liczą się chęci.



Krakowski Artrosis, zespół uznany, cieszący się pewną renomą na polskiej scenie gotyckiej, skutecznie przykuł uwagę słuchających do swego wypracowanego, charakterystycznego brzmienia, urozmaicanego nastrojowym śpiewem Magdaleny Stupkiewicz-Dobosz. Chociaż gatunkowo zespoły rozgrzewające zostały dopasowane nader akuratnie, to jednak rola supportu Fields of the Nephilim – muzycznej legendy we właściwym tego słowa znaczeniu – może okazać się zadaniem niewdzięcznym, jako że zniecierpliwienie publiczności, często sięgające zenitu, znajdowało ujście w okazjonalnym skandowaniu nazwy gwiazdy wieczoru, tym samym powodując zmieszanie występujących w danym momencie artystów. Niemniej, powierzoną im rolę wszystkie zespoły odegrały, z większym lub mniejszym powodzeniem.



Eteryczny spektakl, którego przekaz dalece wykraczał poza zmysły i ludzkie zdolności logicznego rozumowania, rozpoczął się wraz ze stonowaniem oświetlenia; chmury dymu zewsząd okalające scenę zwiastowały zejście zespołu, bezsprzecznie królującego na firmamencie legend muzyki gotyckiej, na koncertowy padół ziemski. Pojawienie się na scenie muzyków spowodowało niekontrolowany, niepowściągany wybuch emocji wśród audytorium, punkt krytyczny zaś został osiągnięty kiedy Carl McCoy – bogiem, mistycznym wieszczem zwany, postać spowita mgłą tajemniczości, wywyższana do rangi absolutu – wyłonił się z kłębów dymu, rozpoczynając jedyny polski koncert Fields of the Nephilim utworem Shroud. Tuż po nim publiczność miała okazję udać się wraz z McCoyem w stronę transcendentnego światła za sprawą Straight To The Light. Gęsta od szerokiej gamy wszelkich emocji atmosfera, została dodatkowo nasycona, przeniknięta wachlarzem nieopisywalnych uczuć i energii płynących ze strony wniebowziętych fanów, dzięki Sumerland, The Watchman, Trees Come Down czy ponadzmysłowym Zoon, który zamknął rozkładową, ustaloną część koncertu. Po nagłym zniknięciu zespołu ze sceny, rozbudzeni, przywróceni do rzeczywistości fani natychmiast dali wyraz swemu poczuciu niespełnienia, głośno domagając się uzupełnienia owej niecodziennej muzycznej rozkoszy kolejnymi utworami. Fields of The Nephilim nie zawiedli polskiej publiczności, dostarczając jej dźwiękowej pożywki w postaci Preacher Man czy niedoścignionego w swym kunszcie Last Exit for the Lost. Ponadto zespół sprawił publiczności niespodziankę, zakańczając ów niewątpliwie wiekopomny koncert, miażdżącym, niewyobrażalnie dynamicznym wykonaniem Penetration z gościnnym udziałem Nergala, który pojawił się w Katowicach aby móc uczestniczyć w tym jakże historycznym wydarzeniu.



Muzyka Fields of the Nephilim stanowi skoncentrowaną esencję brzmienia właściwego gatunkowi, który reprezentują; ich utwory, będące najcześciej nieosiągalnymi przykładami kompozycyjnego artyzmu, na żywo przybierają bardziej wyraziste barwy toniczne, oszołamiają swą hipnotyzującą mocą, zyskują na sile ekspresji. Co prawda kontakty McCoya z publicznością standardowo pozostały mocno ograniczone, jednak ów fakt nie zaważył negatywnie na ogólnym odbiorze występu grupy. Każdy, kto spodziewał się przeżyć mistycznych i pozazmysłowych, nie pozbawionych pewnej dozy magii oraz wyjątkowości, został w pełni usatysfakcjonowany. W chwili obecnej pozostaje nam wierzyć, że Fields of the Nephilim, którym publiczność polska tak gorliwie hołduje, ukazując swoje pełne dla zespołu oddanie, jeszcze kiedyś zaszczycą nasz kraj swoją wizytą, by kolejny raz zapanować nad zmysłami słuchaczy.

Setlista:
Shroud
Straight To The Light
Sumerland
The Watchman
From The Fire
Psychonaut
Trees Come Down
Moonchild
Zoon
Encore 1:
Preacher Man
Last Exit For The Lost
Encore 2:
Penetration

Strony:
Autor:
Tłumacz: murd
Data dodania: 2011-05-18 / Relacje


Inne artykuły:




Najnowsze komentarze: