AlterNation - magazyn o muzyce Electro, Industrial, EBM, Gothic, Darkwave i nie tylko
Gothic meets Klassik 2013


Czytano: 4630 razy


Wykonawca:

Galerie:

Ostatnie tematy na forum:

Druga edycja festiwalu Gothic meets Klassik odbyła się w Lipsku w dniach 26-27 października 2013. Pierwszego dnia, w standardowych klubowych warunkach, fanom zaprezentowali się kolejno muzycy z Lord of The Lost, Funker Vogt, OOMPH!, Combichrist oraz Subway to Sally. W zasadzie jedynym wynotowanym przeze mnie mankamentem była zaplanowana kolejność koncertów - po rozgrzewającym rockowym show Lord of The Lost zagrał Funker Vogt, który wydawał się niemiłosiernie ciągnąć cały czas jedną piosenkę, a pomysł uczynienia headlinerem folk-rockowego Subway to Sally, tuż po zabójczym show Combichrist, musiał chyba wpaść do głowy najprawdziwszemu demonowi zła. W każdym razie, dzięki temu zabiegowi, opuściłam Haus Auensee w trakcie ostatniego koncertu, a ilość osób polujących wraz ze mną na taksówki była niemała. Niektórzy mieli ciężki orzech do zgryzienia, kiedy do samochodu, ku osłupieniu taksówkarza, musieli zapakować... zdobyczny bęben sprezentowany przez Combichrist.

W niedzielny wieczór uczestnicy festiwalu spotkali się ponownie - tym razem w lipskim Gewandhaus. Jak na miejsce przystało wszyscy (no, niemal) przybyli w pełnej gali, w eleganckich kreacjach, którym oczywiście nie brakło gotycko-rockowej finezji. Od długich, powłóczystych sukien, przez koronkowe cuda po ciasne gorsety, od szpilek po ciężkie koturny, od garniturów po bojówki - od samego wejścia każdy czuł się zdecydowanie wyjątkowo. Po przywitaniu z napotkanymi znajomymi i wychyleniu lampki wytrawnego wina zajęłam swoje miejsce na balkonie.

Sala zapełniła się, światła przygasły. Na scenie pojawiła się Zielonogórska Orkiestra Symfoniczna pod batutą Czesława Grabowskiego, a zaraz po nich pierwszy niedzielny zespół - Lord of The Lost. Muzycy z Hamburga nie eksperymentowali z ostrym repertuarem - do swojego symfonicznego seta wybrali utwory nastrojowe, melodyjne oraz ballady. W otwierającym koncert "Prison", wprost wymarzonym do takiej aranżacji, frontman Chris Harms zagrał na wiolonczeli, podobnie jak w utworze "Never let you go", gdzie muzykom towarzyszyła dodatkowo Ulrike Goldmann (Blutengel). Całość zakończyło "Credo", które w tej wersji brzmiało naprawdę monumentalnie. Pierwsza owacja na stojąco tego wieczoru, widać było, że zarówno muzycy jak i widzowie są naprawdę wzruszeni, niektórzy ocierali z kącików oczu zdradliwe łzy.

Po krótkiej przerwie na scenę wróciła orkiestra, a wraz z nimi wyjątkowo w tym dniu elegancki Andy La Plegua. Jak mówią niektórzy - niemożliwe stało się faktem. Ciężka elektronika spotkała orkiestrę symfoniczną, a owoce tego romansu mieliśmy poznać już za chwilę. Andy, wraz z uzbrojonym w gitarę akustyczną Abbeyem Nexem (jedynym, który nie dał się tego wieczoru wbić w lakierki) zaczął doniośle od "Feed the Fire", potem były "Bottle of pain" i "Through the eyes of pain" - muzyka stworzona na potrzeby gry czy soundtracku sprawdzała się w symfonicznych aranżacjach doskonale, podobnie jak ballada z 'making monsters', ale to jeszcze nie było to, na co fani najbardziej tego wieczoru czekali. Kulminacja nadeszła gdy na scenie pojawił się Joey za perkusją i Z-marr za klawiszami. Abbey zamienił gitarę na elektryczną i... się zaczęło. "Deathbed", "Follow the trail of blood", "No redemption" i finalne "What the f...k is wrong with you people" zaspokoiły wszystkie oczekiwania widzów. Żegnani owacją muzycy zeszli ze sceny, a mi trudno było nie chichotać, kiedy Joey wychodząc delikatnie podawał ludziom w pierwszych rzędach pałeczki-miotełki na pamiątkę (zwykle od nisko latających pałeczek Joeya można czasem stracić zęby...)

Trzecim taktem wieczoru był koncert Subway to Sally, którzy również doskonale zgrali się orkiestrą, a których słuchało mi się dużo milej, niż te kilka kawałków na których wytrwałam w dniu poprzednim. Proszę fanów zespołu o wybaczenie mi nieznajomości ich repertuaru, ale przyznam, że wydawał się idealny, by grać go w takiej oprawie. Wokalista Eric Fish był rozmowny, żartobliwie przejął w pewnym momencie od dyrygenta batutę, żeby znacząco nią postukać anonsując początek kolejnego utworu. Fani również postanowili być widoczni, dlatego też w czasie jednej z ballad w rękach widzów pojawiły się dziesiątki... fluorescencyjnych światełek chemicznych. No cóż, w tę noc w tej filharmonii działy się same niestandardowe rzeczy, a firealarmu nikt zapalniczkami nie chciał drażnić. W finale na scenie pojawili się wszyscy występujący w tym dniu muzycy, Subway to Sally zabisował utworem "Eisblumen", po czym wszyscy jeszcze raz podziękowali orkiestrze, dyrygentowi i zgromadzonym widzom.

W kuluarach można było spotkać gaworzących z fanami muzyków z Lord of the Lost i Combichrist, wciąż bardzo podekscytowanych koncertem. Nic dziwnego - było to naprawdę wyjątkowe wydarzenie, absolutnie niezapomniane.

Kolejna edycja festiwalu odbędzie się w dniach 1-2 listopada 2014, a pierwszym potwierdzonym zespołem jest Mono Inc. Serdecznie wszystkim polecam, warto.
Autor:
Tłumacz: hellium
Data dodania: 2013-11-21 / Relacje


Inne artykuły:




Najnowsze komentarze: