AlterNation - magazyn o muzyce Electro, Industrial, EBM, Gothic, Darkwave i nie tylko
Lowe - Tenant


Czytano: 11683 razy

55%


Wykonawca:

Galerie:

Katalog płyt:
Ostatnie tematy na forum:

Lowe.. debiut 2005, Lowe.. objawienie na scenie synth-pop, a może lepiej nazwać to pop-rockiem Lowe.. emocje w szwedzkim wydaniu.
 Jedno, czego nie można odmówić płycie "Tenant" to emocjonalność, zarówno pod względem muzycznym jak i oddziaływania na słuchacza. Zarówno o emocjach jak i o tej płycie pisać jest trudno, bo na pierwszy rzut oka wszystko wydaje się być doskonałe. Niezmiernie łatwo jest chwalić płytę za przemyślane kompozycje, niegłupie teksty czy choćby za nastrój jaki chłopcy z grupy Lowe budują na albumie. Szalenie prosto jest powtarzać słowa zachwytu nad debiutem nie zastanawiając się nawet przez chwilę nad własnymi odczuciami.
 U mnie było podobnie.. Oczarowana bardziej opinią niż muzyką słuchałam ślepo Lowe rozkoszując się dźwiękami i nazywając grupę najlepszym debiutem minionego roku. Aż pech chciał, że pożyczyłam album na długi czas znajomej. Gdy do mnie wrócił wytęskniony, wypatrywany każdego niemal dnia od razu trafił do odtwarzacza i.. jakie było moje zdumienie gdy.. nie potrafił już mnie tak oczarować jak poprzednio. Te przepiękne wcześniej balladki nagle stały się prostymi piosenkami o ładnej lecz banalnej linii melodycznej, ta emocjonalność w głosie wokalisty stała się denerwującym, nieco wymuszonym akcentem, który miast poprawiać, psuł mi nastrój. Zaczęłam czuć się jakbym słuchała piosenek w dość komercyjnej stacji radiowej. To jedno jest pewne - Lowe nie należy już do sceny alternatywnej, bardziej przypisać go można do sceny POP.
 Taka płyta nadaje się na długie, melancholijne wieczory przy świecach, ale nie każdy takie wieczory lubi prawda. Tak samo nie każdy zapewne polubi tę płytę, a może tak jak ja zauroczy się nią i zachłyśnie po to by później zauważyć wiele rzeczy.
 "Tenant" to płyta spójna, dobrze zrobiona i o dobrym brzmieniu, nic w tym dziwnego.. muzycy grupy Lowe są doświadczeni, wystarczy przypomnieć grupę Statemachine, którą współtworzyła dwójka członków obecnej formacji (poważyłabym się nawet na stwierdzenie, ze większość aranżacji obecnych na debiutanckim albumie powstało równocześnie z materiałami Statemachine). Czyżby chłopcy chcieli wypłynąć na mainstreamowe wody, co nie udało im się przy poprzednim projekcie (być może zbyt synthpopowym) Zdecydowanie powinno im się to udać. Jeśli zbijać karierę to właśnie taką płytą w takich czasach! "Tenant" trafił w swój czas i miejsce, zaczarował publikę, która spragniona była właśnie takiego brzmienia - pop/rock - to dobre tego określenie, a miłość Ona zawsze była chwytającym tematem, nie ważne jak bardzo zawoalowana.
 Nie wiadome więc do końca czy ocenę stawiać managerom i ludziom od marketingu, którzy wypromowali płytę w odpowiednim czasie, czy grupie, która musiała zmienić nazwę i image by wybić się ze sceny zwanej alternatywną. Zmiana wyszła im zapewne na dobre, płyty nie można nazwać złą.. lecz ja nie potrafię nazwać jej objawieniem.

01. Ahead Of Our Time
02. Face To Face
03. The Vanishing
04. Simplicity
05. My Song
06. Hear Me Out
07. Never Felt So Low
08. Move Me
09. Falling Star
10. Gravitation
11. Down the Waterline

Autor:
Tłumacz: Selene
Data dodania: 2006-02-04 / Recenzje muzyki


Inne artykuły:




Najnowsze komentarze: