AlterNation - magazyn o muzyce Electro, Industrial, EBM, Gothic, Darkwave i nie tylko
"Nie uszczęśliwię wszystkich" czyli wywiad z Krzysztofem Rakowskim


Czytano: 7600 razy


Katalog plików:

Galerie:

Ostatnie tematy na forum:

Z Krzyśkiem Rakowskim, dyrektorem Festiwalu Castle Party w Bolkowie, rozmawia Robert Mertuszka

NIE USZCZĘŚLIWIĘ WSZYSTKICH

Robert Mertuszka: Dokonałeś już prezentacji wszystkich wykonawców, którzy wystąpią na tegorocznym festiwalu. Z jakimi opiniami odnośnie tego wyboru się spotkałeś? Obyło się bez kontrowersji?

Krzysiek Rakowski: Kontrowersje są zawsze (śmiech). To już siedemnasta edycja festiwalu i nie przypominam sobie roku, żeby wybór zespołów nie powodował dyskusji. Na Castle Party, od jakiegoś czasu, prezentowana jest różna, często bardzo odmienna stylistycznie muzyka. Dlatego nie dziwi mnie fakt, że na przykład fani elektronicznych brzmień chcieliby więcej elektroniki, zwolennicy grania gitarowego więcej gitar, a i ta muzyka nie jest przecież jednolita. Tak więc potrzeby fanów często są wobec siebie sprzeczne, a festiwal jest taki, jaki jest. Z założenia prezentujemy różnorodną muzykę i kontrowersje są nieuniknione. Zdaję sobie w pełni sprawę z faktu, że nie uszczęśliwię wszystkich. Jedną z gwiazd tegorocznej edycji będzie Behemoth, obecnie jeden z najpopularniejszych zespołów rockowych w naszym kraju, a dodatkowo bardzo dobry zespół cieszący się uznaniem na całym świecie. Dlatego zagra u nas na zamku wbrew niezrozumiałym dla mnie komentarzom dotyczącym tej decyzji. Bardzo się cieszę, że udało nam się przekonać Adama Darskiego i spółkę do występu. Oczywiście od lat grają na festiwalu zespoły czysto elektroniczne. Na przykład And One, kolejna gwiazda tegorocznego Castle, to ukłon w stronę zwolenników takiej właśnie muzyki. Muszę jednak przyznać, że im bardziej zespół budzi kontrowersje i im więcej się o tym mówi, tym lepiej dla festiwalu…(śmiech). Ludzie maja to do siebie, że lubią się dzielić, nawet muzycznie. Dla niektórych jest to wręcz życiowa misja segregować innych pod względem upodobań muzycznych i oczywiście znajdują sposób na zamanifestowanie tego choćby w Internecie. Dawno już się z tym jednak pogodziliśmy. Gdyby nie to, że trzymamy rękę na pulsie i stale poszerzamy formułę festiwalu, to nie ściągałby on aż tak dużo różnorodnych i wyjątkowych ludzi. Nie chcemy się trzymać jednego stylu, choć naturalnie są gatunki muzyki, które nas po prostu nie interesują.

R.M.: Czy zestaw artystów jest taki, o jakim marzyłeś na 2010 rok? Są wszyscy, czy kogoś nie udało się zakontraktować, a był brany pod uwagę?


K.R.: Nigdy nie jest tak, że wszystkich, których bym chciał, uda się zaprosić. Festiwal z założenia sięga po muzykę zwaną często niszową, czyli ściągająca niezbyt dużą publiczność. Znając nasze możliwości, tak ustalamy plan działań, aby był realny przede wszystkim finansowo. Zawsze udaje nam się jednak zebrać ciekawe i, mam nadzieję, dobre zespoły. Działamy bez strategicznego sponsora, nie możemy więc liczyć na wsparcie finansowe z gminy czy województwa, ale, jak pokazały ostatnie lata, dajemy radę. Każdego roku rozmawiamy z różnymi zespołami, ale często ich warunki przekraczają nasze możliwości finansowe. Nie chcę podawać konkretnych nazw, bo w ten sposób robię nadzieje tym, którzy chcą te zespoły zobaczyć. Wiem z doświadczenia, że jeżeli wspomnę o jakimś wykonawcy, jest to traktowane, jak bym już go zapowiedział w składzie festiwalu.

R.M.: Jak zapadają decyzje odnośnie kolejności występu poszczególnych artystów?

K.R.: Te kwestie ustalamy głównie z managerami poszczególnych kapel. Należy zawsze pamiętać ile płyt wydał i na jakim etapie kariery znajduje się dany zespół. Cassandra Complex na przykład, od 10 lat nie wydała nowej płyty, prawie nie koncertuje, choć jeszcze jakiś czas temu stała bardzo wysoko w hierarchii nurtu muzycznego, jaki reprezentuje. Dziś Behemoth czy And One są gwiazdami na światowych festiwalach, dlatego zagrają na koniec. Clan Of Xymox z kolei, to żywa legenda, zespół bardzo znany i popularny Polsce, naturalne jest więc, że będzie występował jako jeden z ostatnich. To zespoły same pilnują swojego miejsca w festiwalowej drabince, choć w przypadku The Eden House troszkę pomogliśmy zespołowi, umiejscawiając go po Alec Empire. Generalnie, ustalanie kolejności nie jest sprawą łatwą, ale mamy już wieloletnie doświadczenie w tej materii. Trzeba zawsze być obiektywnym i nie kierować się emocjami, choć, jak już powiedziałem, w przypadku jednego zespołu pozwoliliśmy sobie na wyjątek od tej reguły.

R.M.: Pewną nerwowość, oczywiście u niektórych, wywołała podwyżka cen biletów. Czy mógłbyś wyjaśnić tę kwestię?

K.R.: No tak, ale jak wiesz, można kupić bilety w ubiegłorocznej cenie w przedsprzedaży, którą prowadzi firma Eventim. Tylko na zamku w dniu koncertu bilety będą droższe. Tak więc każdy, kto chce zapłacić ubiegłoroczną cenę, może to teraz spokojnie zrobić. Jest normalną praktyką stosowaną przez wszystkich organizatorów, że bilety kupowane na miejscu są droższe, a w przedsprzedaży tańsze, każdy organizator potrzebuje bowiem pieniędzy wcześniej, więc niższa cena zachęca do kupienia biletu w wcześniej.

R.M.: Jakie niespodzianki/nowości w formule festiwalu czekają na publiczność za niespełna pięć miesięcy?

K.R.: Po rocznej przerwie, znów zagramy w bolkowskim Kościele. W naszym kraju nie jest to normą, a to doskonałe miejsce do zaprezentowania niektórych artystów, szczególnie z kręgu muzyki, która charakteryzuje nasz festiwal. Po raz pierwszy odbędą się także koncerty w kinie, gdzie dotychczas grali tylko didżeje.

R.M.: Czy myślałeś o wzbogaceniu formuły festiwalu przez działania, na przykład teatralne, plastyczne, może performance?

K.R.: Od dawna o tym myślę. Trudny do rozwiązania jest jednak problem braku miejsca na zamku. Koncepcja wzbogacenia formuły festiwalu o działania pozamuzyczne musi być szczegółowo opracowana i na pewno nie uda się bez wsparcia władz Bolkowa. Zamek, na którym odbywają się koncerty, nie jest w stanie zapewnić odpowiednich warunków dla prezentowania innych form artystycznych.

R.M.: Prawie na koniec. Czy jest wykonawca, który na pewno, bez względu na powody, nie zagra nigdy na CP i z drugiej strony, kto już dawno powinien zagrać, a ciągle nie możesz go zaprosić?

K.R.: Osobistych powodów, dla których jakiś wykonawca nie wystąpi, nie ma, ponieważ to nie mój prywatny folwark, a festiwal muzyczny dla każdego. Powody mogą być natomiast czysto muzyczne lub finansowe. Nic więcej. Albo nie odpowiada nam muzyka albo nie posiadamy odpowiednio wysokich środków na zaproszenie danego wykonawcy, o czym już wcześniej wspominałem. Natomiast niezmiennie marzy mi się Siouxie, która niestety już prawie nie koncertuje i ciągle bardzo drogi Fields Of the Nephilim. Bardzo bym się cieszył i pewnie nie tylko ja, gdyby kiedyś u nas zagrali (śmiech).

R.M.: W tym roku na Przeglądzie Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu zapowiadany był występ Petera Murphy’ego, nie doszedł on jednak do skutku. Myślałeś żeby zaprosić tego wykonawcę do Bolkowa?

K.R.: Oczywiście, nie zapominamy o byłym wokaliście Bauhaus, ale to bardzo drogi artysta. Jeżeli będziemy mieć odpowiednie środki, aby sprostać wymaganiom tego wykonawcy, z pewnością będziemy się o niego strać. Zwykle jest tak, że duże festiwale organizowane są w miastach, które w dużym stopniu wspierają finansowo organizatorów. Miasto, co oczywiste, zawsze na takich przedsięwzięciach zarabia, ma dodatkowo dobrą promocję, tak jest na przykład z PPA. Bolków natomiast pieniędzy nie ma, ale ma zamek (śmiech).

R.M.: Na koniec. Czy Castle Party, to już prawdziwie europejski w pełni profesjonalny festiwal muzyki dark independent, czy też jest to jeszcze obszar, który wymaga wzmocnienia, aby taki status osiągnął?

K.R.: Organizacja wygląda podobnie, choć wiem, że u nas jest mniej osób zatrudnionych przy organizacji. Powoli i to się jednak zmienia. Oczywiście, gdybyśmy dysponowali większym budżetem, zapewne wiele drobiazgów udałoby się dopracować. Należy jednak podkreślić, że nasz festiwal jest inny od tych organizowanych na zachodzie i taki chcemy, żeby był. Odbywa się w całym mieście, przy wielkim współudziale mieszkańców Bolkowa, co daje możliwość zwiększenia powierzchni użytkowej (śmiech). Zamek, jak wiesz, nie jest przecież bardzo duży. Pomoc mieszkańców dużo nam daje i pozwala stale podnosić poziom organizacyjny festiwalu.

R.M. Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał: Robert Mertuszka
Autor:
Tłumacz: Ankara
Data dodania: 2010-04-15 / Wywiady


Inne artykuły:




Najnowsze komentarze:


Janda

Janda
Napisano: 2010-04-24 13:05:36
W tym roku Behemot, Doda za rok .
Dobermann

Dobermann
Napisano: 2010-04-19 11:08:25
Zapewne znaczna część ludzi nie będzie w stanie się pogodzić z faktem, że Behemoth jest główną gwiazdą, a FOTN jest na nasze warunki za drogi skoro koncerty jakie się odbyły w warszawie były całkowicie wyprzedane...