AlterNation - magazyn o muzyce Electro, Industrial, EBM, Gothic, Darkwave i nie tylko
Nocturnal Culture Night 2011


Czytano: 7752 razy


Wykonawca:

Galerie:

Ostatnie tematy na forum:

Upały jak to z początkiem września, sezon świetności miały już za sobą lecz NCN w roku 2011 przywitał nas bardzo ciepło i słonecznie.

Tegoroczną 6 edycję Nocturnal Culture Night rozpoczął Den.C.T.Bug. Charyzmatyczny wokalista elegancko wszystkich przywitał w paru językach (nawet po polsku). Pomimo niewielkiej publiki, która dopiero docierała na festiwal panowie zagrali niezły koncert i poruszyli nieco tłumem.

Inauguracją dużej sceny zajął się goth rockowy projekt Golden Apes. Ciekawa propozycja dla fanów gitarowego grania. Mimo iż tłum jakoś specjalnie nie pchał się pod scenę to jednak dość spora publika zebrała się na ławeczkach amfiteatru.



Gothminister przyjemnie podgrzał gitarową atmosferę swoim widowiskowym występem, który wraz ze słowami piosenki "Dusk Till Dawn" odbywał się podczas zachodu słońca. Zespół zaprezentował swoje najlepsze kompozycje wraz z kultowym "Devil", a jako przyjemny smaczek na koniec występu mogliśmy usłyszeć utwór "Liar" z najnowszego albumu zespołu.



[:SITD:] swoim koncertem zdecydowanie przypadł zgromadzonym do gustu. Choć trzeba przyznać że artyści dosyć długo się rozkręcali i dopiero mniej więcej w połowie występu koncert osiągnął wystarczająco gorącą atmosferę i temperaturę. Na koniec ku radości przybyłych fanów [:SITD:] odegrali swój wielki hit "Snuff Mashinery".



Tyske Ludder
– podobnie jak na M’era Lunie dał naprawdę udany koncert. Jak to mówią dobry czas, dobre miejsce i dobry zespół. Publika pod sceną szalała nie mniej niż trójka niemieckich dark electro muzyków na scenie.



Kirlian Camera nie trzeba nikomu przedstawiać. Zgodnie z przewidywaniami byliśmy świadkami półtoragodzinnego koncertu najwyższych lotów. Kilka bisów i wielokrotne, gromkie brawa dla tej formacji raczej nikogo już nie powinny zaskakiwać. Niech żałują Ci, którzy nie widzieli tego występu.



Ostatnim projektem zaprezentowanym w piątek był legendarny - Ordo Rosarius Equilibrio. Szwedzcy specjaliści od apokaliptycznego folku podczas godzinnego seta zaprezentowali większość swoich najbardziej znanych kompozycji. Koncert wart polecenia.



Sobota
Drugi dzień festiwalu zaczął się spokojnie i leniwie. Koncerty na małej scenie rozpoczął [Soon], który moim zdaniem wypadł średnio.



Na dużej scenie mogliśmy zobaczyć awangardowy Oberer Totpunkt, który dał całkiem interesujący koncert, który zapewne byłby jeszcze lepszy gdyby zespół mógł zagrać pod wieczór. Bardzo fajny performance z "żywą lalką".



Następnym w kolejce wykonawcą miał być niemiecki przedstawiciel alternatywnego electro popu zespół - Obscenity Trial, którego koncert w ostatniej chwili został odwołany.
Idąc jednak dalej torem synthpopu z zaciekawieniem oglądaliśmy koncert - X-Divide, którzy w sposób przemyślany i niezwykle dopracowany starali się by nie wiało nudą i faktycznie mogę tylko potwierdzić że starania tych dwóch muzyków zostały docenione co widać było patrząc na dobrze bawiących się widzów.



Shiv-r wypadł całkiem przyzwoicie choć jak to bywa w przypadku takich kapel lepiej by było gdyby grali wieczorem. Nie zmienia to faktu że muzycznie nie było źle i zespół się obronił.



Chcąc odrobinę zmienić klimat jako kolejną grupę chcieliśmy zobaczyć koncert dark folkowego projektu - Elane, który niestety zagrał tylko jeden kawałek po czym nastąpiła awaria zasilania. Po kilkunastu minutach walki techników ze złośliwością rzeczy martwych, zespół postanowił zaimprowizować i zagrać jeden utwór a cappella. Wypadło to naprawdę świetnie, a publika ten krótki występ nagrodziła burzą oklasków. Tym bardziej było nam szkoda że zespół nie zagrał nic więcej.



Rozpoczęła się cisza spowodowana awarią zasilania. Wyglądało na to że koncerty Psyche i Sensory Gate zostaną odwołane, a jednak po półtorej godzinie zasilanie powróciło i koncerty ruszyły całą parą. Spowodowało to małe zamieszanie w ramówce czasowej ponieważ za wszelką cenę starano się nadrobić zaległości. I udało się!



Po średnim występie Psyche, które niestety lata świetności ma już za sobą na średniej scenie mogliśmy zobaczyć zeszłorocznych debiutantów – Sensory Gate. Wypadli fajnie – widać że zespół nie zmarnował roku czasu i pracując udoskonalił swój materiał i warsztat.



Merciful Nuns był nie lada gratką dla fanów starego i dobrego gothic rocka. Koncert naprawdę na wysokim poziomie i wart uwagi.



Koncert Klangstabil zebrał gigantyczną ilość widzów i dynamicznie porwał ich do tańca w rytm dźwięków dobiegających ze sceny. Kapitalny występ.



Absolute Body Control wypadli poprawnie i całkiem przyzwoicie jednak jak dla mnie zabrakło ‘fajerwerków’ było zdecydowanie zbyt monotonnie.



32Crash przyciągnął pod scenę fanów Front 242 i wystawił ich na ciężką próbę, strasznie przedłużająca się próbą techniczną podczas, której oświetleniowiec chyba zasnął ponieważ koncert rozpoczął się w niezwykłych ciemnościach -;). Ostatecznie ludzie dostali to czego chcieli – mocny, udany występ.



Atrocity spełniło seksistowskie marzenia każdego samczego bywalca festiwalu. Na scenie jako główny smaczek koncertu mieliśmy dwie kręcące tyłkami skąpo odziane laseczki. Do tego ostre brzmienia i ciężki wokal plus nieco szlagierów i coverów Das Ich i … Depeche Mode (?) i mamy przepis na fantastyczny koncert. Odniosłem tylko wrażenie że w tej całej wrzawie zaginęła postać Liv Kristine, a szkoda ponieważ jej delikatny wokal dobrze się komponuje z diabelskim głosem Alexandra Krull’a.



Koniec końców po szalonym, pełnym niespodzianek dniu słyszymy, tak dla wyciszenia siebie po koncercie Atrocity sympatyczny oldskulowy projekt In My Rosary. Gitary, saksofon i tona klimatycznej muzy to dobry pomysł na zakończenie kluczowego dnia festiwalu.
Po koncercie In My Rosary niedobitki spragnione wrażeń wybrały się skocznie tańcować na secie, odbywającym się na miejscu małej sceny.



Niedziela
Upalną niedzielę rozpoczął z dużą metalową siłą Eyes Shut Tight.
Ciekawy występ dała jedna z najbardziej znanych na terenie Niemiec, industrialno/metalowych formacji Blind Passengers, koncert niespodziewanie rozpoczął się wśród publiki po czym dopiero w następnym etapie artyści znaleźli się na scenie. Kosmiczny wystrój i "żywa" pulsująca muzyka dały dobry efekt.

Koreanka Ji-in Cho, wokalistka niemieckiej formacji Krypteria, udowodniła że w gotyckim metalu wysoki i jednocześnie delikatny kobiecy wokal idealnie się sprawdza. Wręcz klasyczny i doskonale zaaranżowany do najmniejszego szczegółu występ.



Persephone dała świetny koncert, który tak naprawdę mógłby się odbyć bez nagłośnienia, siła jej głosu i głębia dźwięków dobywająca się z instrumentów – nie wymagała wzmocnienia. Persephone pokazała bez wątpienia swój twórczy kapitał i potencjał.



Solowy projekt Svena Louisa Manke z Terminal ChoiceStaubikind zaskarbił sobie przychylność widzów swoim niezaprzeczalnym przebojem "Endlos" po, którym ani na chwilę piorunujące rockowe impulsy i dynamiczne ciśnienie nie zwalniały tempa serwując nam absolutnie zadowalający koncert.



VNV Nation rozniósł scenę i publikę, jeden z najlepszych epickich koncertów jakie można było zobaczyć. Kilka tysięcy zgromadzonych ludzi zostało doprowadzonych do euforii i wrzenia prawie dwugodzinnym występem. Po prostu coś niesamowitego.
Doskonałe zwieńczenie i zakończenie 3 dniowej imprezy.



Nocturnal Culture Night z pewnością swoją formułą i cenionym, ciekawym składem zapraszanych wykonawców już na stałe wpisuje się w kalendarz wysoko notowanych i przyciągających uwagę festiwali. Ten kto miał okazję już w nim uczestniczyć, na pewno tu wróci. Natomiast Ci którzy jeszcze się zastanawiają, mają okazję być tu z nami już w przyszłym roku.

Strony:
Autor:
Tłumacz: Vixen
Data dodania: 2011-12-26 / Relacje


Inne artykuły:




Najnowsze komentarze: