AlterNation - magazyn o muzyce Electro, Industrial, EBM, Gothic, Darkwave i nie tylko
Rukkanor - Despartica - Face One


Czytano: 1739 razy

95%


Dosyć trudno napisać cokolwiek o płytach, które potrafią wprowadzić słuchacza w trans i pozwalają mu wczuć się w atmosferę krążka. Do takich właśnie płyt należy "Despartica - Face One" Rukkanor. Ten ponury klimat, jakby z innej epoki, potrafi sprawić, że traci się rachubę czasu… W muzyce Rukkanor od razu zwraca się uwagę na pewien element występujący niemal zawsze - na drugim planie, za wokalem i ‘okazjonalnie’ występującymi ‘instrumentami’ słychać te same niepokojące dudniące uderzenia. Nadają one utworom apokaliptycznego klimatu, tak jak w przypadku "I Am", w którym mamrocząca melorecytacja nadaje całości wrażenia soundtracku do filmu katastroficznego. Podobnie z "Anthem For Doomed Youth", lecz ten utwór wspomniany przeze mnie efekt osiągnął zapewne przez użycie języka niemieckiego i, idąc drogą skojarzeń, odgłosów maszerowania - "Anthem…" z kolei bez wątpienia sprawdziłby się jako ścieżka dźwiękowa do adaptacji "1984" Orwella. Uwagę należy zwrócić także na piękne (nomen omen) "Beauty And Beauty", będące wręcz podręcznikowym przykładem ambientu. Jest w nim jednak również coś, co odróżnia go od np. najnowszych dokonań Burzum. Jest to wokal, który nie został przerobiony i ten właśnie mamroczący głos zderza się z nieco militarnym tłem. Tu, jak i w całym albumie, uwagę należy zwrócić na teksty - melancholijne, opowiadające o niekiedy całkiem sprzecznych uczuciach, śmierci, miłości, osamotnieniu… I to właśnie w połączeniu z charakterystycznym wokalem, pozwala osiągnąć ten spektakularny efekt, który uzyskano również w "The Divine Image - A Story of Experiance", gdzie z kolei melorecytacji towarzyszą nieco mnisze zawodzenia… Jednak nie całe "Despartica - Face One" utrzymane jest w jednorodnym klimacie. Do tych wyjątków zaliczyć można orientalne "Jerusalem"- tam z klasycznego Rukkanor pozostają tylko wokale, czy lekko blues rockowe "The Old Woman", gdzie warstwa instrumentalna przypominać może dokonania TBP. Tu też wreszcie, poza zwartą, depresyjną falą zniekształconych dźwięków, usłyszeć można pewną melodię ;poza tym, choć to może skojarzenie niezupełnie na miejscu, w głosie Marciniaka słychać pewien rodzaj głębi, jak w wokalach np. Ville Vallo… Mimo tego wszystkiego, o czym już wspomniałam, trudno sprecyzować uczucia towarzyszące słuchaniu "Despartica - Face One"- trzeba po prostu zapoznać się z nim samemu…

Tracklista:


01. Death
02. Leisure
03. A Long Sleep, A Famous Sleep
04. Sea Fever
05. High Flight
06. The One Grief
07. Mad Song
08. Stars
09. The Dead
10. When You Are Old
11. Past Present Future
Autor:
Tłumacz: hellium
Data dodania: 2013-10-17 / Recenzje muzyki


Inne artykuły:




Najnowsze komentarze: