AlterNation - magazyn o muzyce Electro, Industrial, EBM, Gothic, Darkwave i nie tylko
Ashbury Heights - The Looking Glass Society


Czytano: 2528 razy

95%


Wykonawca:

Galerie:

Katalog płyt:
Na trzeci album szwedzkiego Ashbury Heights czekaliśmy zdecydowanie zbyt długo. Po pięciu latach od zawieszenia muzycznej działalności w ramach tego projektu Anders Hagström wrócił nie tylko z obfitym zarostem na twarzy, większą dojrzałością i muzyczną świadomością, ale też ze swoim najlepszym jak do tej pory dziełem. "The Looking Glass Society" powitać można tylko w jeden sposób: jak miłość swojego życia, jak kochanka wracającego po latach rozłąki.

Partnerką (już trzecią) Hagströma w tej dźwiękowej zbrodni doskonałej została performerka i modelka alternatywna Tea F. Thimé, nieposiadająca jednak doświadczenia jako wokalistka. Ten fakt mógł niepokoić, jednakże, choć Tea nie zajmowała się przecież operą jak jej poprzedniczka, radzi sobie dobrze w nowej roli, a jako współautorka tekstów dodaje coś od siebie do nowej estetyki zespołu, która różni się od tej znanej w poprzednich wcieleniach projektu – stanowi zarazem jej rozwinięcie, daleko bardziej wysublimowane i bogate, jak i odrębną formę zaskakującą swoją spójnością. Bo tym, co definiuje "The Looking Glass Society" na wszelkich poziomach, od image’u, tekstów po muzykę wreszcie, jest – zgodnie z jednym z utworów z płyty – fantasmagoria, nawet jeśli wywodząca się z rzeczywistych rozterek i refleksji. Wśród tematów poruszanych na albumie pojawiają się przede wszystkim wątki miłosne ("Piano"), protesty, jeśli chodzi o rzekomą konieczność dostosowania się do reszty społeczeństwa ("Glow"), osobiste problemy, o których opowieść często zostaje ubrana w nietypowe wizje ("Phantasmagoria").
Soczysta elektronika zapewnia brzmieniu pewną dawkę słodyczy. Anders wykorzystuje w pełni parkietowy potencjał swojej muzyki, jednocześnie zachowując jej introwersyjny charakter z odrobiną mizantropii; zarazem obfite orkiestracje z wykorzystaniem fortepianu, instrumentów smyczkowych i idiofonów uderzanych nadają magnetyzującemu synth-popowi szlachetności. Ta mieszanka odrealnia otaczającą słuchacza rzeczywistość, nadając jej posmaku niemal wiktoriańskiej opowieści, choć towarzyszy jej niekiedy głęboki, klubowy bas.
Już otwierające płytę "Masque" (mój osobisty faworyt) ukazuje w pełni rozwój, jaki dokonał się w twórczości projektu. Nie ma tu miejsca na choćby jedną dodatkową nutę, dźwięki prawie wylewają się z całej dostępnej przestrzeni, nie budząc jednak wrażenia przepełnienia – a wypełnienia. Pulsujący beat wprowadza w trans, a lekkie klawisze wynoszą do świata połączonego z rzeczywistością tylko delikatną nicią. Oba efekty potęguje wokal. Warto dodać tu, że śpiew lidera stał się bardziej charyzmatyczny, hipnotyzujący, a jednocześnie pełen energii. W "Masque", podobnie jak w wielu pozostałych kompozycjach, Tea udziela się tylko w refrenie, co nie znaczy, że nie dano jej większej autonomii. W energicznym "Leave Off at Seven", w którym dzwonki i cymbały stanowią przeciwwagę dla tanecznego beatu, gra główną rolę, w "Hollow" równorzędną z Andersem. I choć w tym zestawieniu pozostaję przede wszystkim fanem Hagströma, to nie można zaprzeczyć, że dokonał dobrego wyboru, jeśli chodzi o nową wokalistkę, której barwa głosu idealnie współgra z ekstrawaganckim glamour nowego Ashbury Heights.
Bez wątpienia wizytówką "The Looking Glass Society" pozostanie "Phantasmagoria", utwór-synteza. Jeśli nie dasz porwać się nadającym bajkowego rysu partiom smyczkowym i dzwonkom, pulsującej motoryce automatu perkusyjnego oraz słodko-gorzkim syntezatorom, to prawdopodobnie przed chwilą w twoim bliskim sąsiedztwie doszło do potężnej eksplozji dynamitu. Należy zauważyć talent Ashbury Heights do tworzenia poetyckich tekstów o wyjątkowej rytmice (jak w idealnej liryce Poego), objawiony m.in. w "Masque" i "Phantasmagoria" właśnie.
Za swego rodzaju arcydzieło uważam "Hollow", kompozycję od początku do końca melancholijną, bez zbędnego burzenia smutku powstałego od pierwszych niskich nut klawesynu i dźwięków smyków, a utrzymywanego później również przez pokłady hipnotyzującego elektro. Natomiast w "Piano" brak już konsekwencji w budowaniu nastroju, ale pozwala na to bardziej optymistyczna treść utworu.
Nie można zapominać też o smykach w "Glow", ciekawych efektach pozornie opóźniających rytm w "Heart of Darkness" czy o kolejnej perełce, "Gravitational Man", najczystszym reprezentancie elektro na albumie. Z synth-popu prosto z lat osiemdziesiątych Anders czerpie natomiast w "Ghost Spider Mother" (te rzewne syntetyzatory!) i energicznym "The Number 22". Niemal synth-rockowe "November Corrosion" przywodzi na myśl skojarzenia z... The Sisters of Mercy, może tylko z większą niż zazwyczaj dawką elektroniki.
Chwile wytchnienia od opętańczego tańca? Za takie można by uznać bajkowe - podobnie jak "Phantasmagoria" - "Starlight" utrzymane w umiarkowanym tempie.

Jesteśmy przyzwyczajeni do gąsienic przekształcających się w motyle. Ashbury Heights jednak zaczęło w 2010 roku przepoczwarzać się po raz drugi – z imago w coś absolutnie nowego. Efekt możemy już podziwiać -  "The Looking Glass Society" to jedna z najlepszych rzeczy, jakie wydarzyły się alternatywnej scenie elektronicznej w ostatnich latach.


Tracklista:
01. Masque
02. Heart Of Darkness
03. Glow
04. Hollow
05. Phantasmagoria
06. Piano
07. Leave Off At Seven
08. The Number 22
09. Gravitational Man
10. Ghost Spirit Mother
11. Starlight
12. November Corrosion
Autor:
Tłumacz: hellium
Data dodania: 2016-05-25 / Recenzje muzyki


Inne artykuły:




Najnowsze komentarze: