AlterNation - magazyn o muzyce Electro, Industrial, EBM, Gothic, Darkwave i nie tylko
Po krańce gór - Othalan


Czytano: 404 razy

89%


Galerie:

"Po krańce gór" - to pierwszy debiutancki album grupy Othalan, która istnieje na naszym rynku muzycznym od 2013 roku. Zespół już przed wydaniem longplaya zyskał rzeszę fanów koncertując na wielu festiwalach. Od początku związani są ze Słowiańską Nocą Folkmetalową organizowanną co roku w Brennej - gdzie miałem szansę pierwszy raz usłyszeć. Muzycy, a zwłaszcza ich charyzmatyczna liderka Agnieszka "Dziewanna" Suchy starają się zaprosić fanów w swój magiczny, górski świat - czy im się to udało, o tym za chwilę.

Płytę otwiera intro, które pozwala nam przenieść się w magiczny i majestatyczny świat gór. I tutaj zostajemy wraz z pierwszym utworem - oto bowiem przed nami "Czarnobóg" w całej swojej potędze. Jak wspominałem wcześniej - liderką zespołu jest jego charyzmatyczna wokalistka - i to dzięki sile jej wokalu, utwór pozostanie na długo w naszej pamięci. To oddanie hołdu potędze gór i sile natury. Poza potężnym wokalem zapada nam w pamięć dobór instrumentów, które usłyszymy w utworze - między innymi cudowna lira korbowa.
Kolejny utwór - "Obrzęd" - wrył mi się w pamięć dzięki soczystemu riffowi gitary prowadzącej, która tutaj wiedzie prym. Dobrze zaznaczona perkusja i potężny riff, przywołują na myśl pierwsze albumy Kata - jakby utwór miał pokazać muzyczne korzenie muzyków. Następnie mamy "Kowala" - wraca więcej melodyjności, wraz z płynącą muzyką usłyszymy pieśń o tym owianym legendami zawodzie.
Teraz wkraczamy na morskie fale oto bowiem przed nami "Kołysanka Bałtycka" i "Żeglarzy pieśń". Ta pierwsza to spokojna nastrojowa ballada, przynosząca chwile wyciszenia. Delikatna, kołysząca nas gitara akustyczna, szum morza i piękny wokal damski opowiada nam historię króla wikingów. Totalnym przeciwieństwem jest wspomniana przeze mnie - "Żeglarzy pieśń". Utwór został stworzony przy współpracy z fanami - wraz z zespołem mogli wejść do studia i uczestniczyć w nagraniu chórków. Ta pieśń to uwielbienie wikińskiego życia - przygody i morskich wypraw.
Następne utwory to sięgniecie jeszcze głębiej do korzeni - "Totus floreo" i " Maledicantur" to średniowieczne pieśni, przerobione na dzisiejsze realia. Zagłębiając się w dalsze utwory natrafimy na utwory które mówią o korzeniach naszych muzyków. "Ondraszek", "Ojców dom" i po "Po krańce gór" to nawiązania do beskidzkiego folkloru, jego magii i tajemniczości. Zespół zaprasza nas na wyprawy w górskie szczyty, gdzie nadal widać ślady starych bogów.

Tak więc przedstawia się podróż po krańce gór z Othalanem. Ich debiutancki album oceniam bardzo wysoko - oto kawał dobrej roboty. "Po krańce gór" wchodzi bezpardonowo w czołówkę najlepszych polskich folkmetalowych - zresztą zespół wielokrotnie grywał z Percvialem. Widać że utwory to zgrana całość - jakby opowieść,którą zgrabnie opowiada kapela. Na pewno mocną stroną jest wielorakość instrumentów - wspomniana wcześniej lira korbowa, obój, moraharpa. Zespół wiele zawdzięcza swojej wokalistce - której barwa zostaje nam na długo w pamięci. Nie mogę tego napisać o męskim wokalu - zazwyczaj wypada słabo. Jest go jednak na tyle mało że nie będzie nam to przeszkadzać. Co samego wydania płyty - estetyka albumu stoi na najwyższym poziomie. To po prostu świetny folk metalowy debiut na naszej scenie.

Trackilsta:

01. Intro
02. Czarnobóg
03. Obrzęd
04. Kowal
05. Kołysanka Bałtycka
06. Żeglarzy Pieśń
07. Totus Floreo
08. Ondraszek
09. Maledicantur
10. Omen
11. Wieża
12. Po Krańce Gór
13. Ojców Dom
Autor:
Data dodania: 2017-10-14 / Recenzje muzyki




Najnowsze komentarze: