AlterNation - magazyn o muzyce Electro, Industrial, EBM, Gothic, Darkwave i nie tylko
Wywiad z Bartem Rojewskim & Marcinem Rzeczyckym (Chanel)


Czytano: 677 razy


Część druga wywiadu z Chanel. Tym razem z Bartem Rojewskim i Marcinem Rzeczyckim - muzykami, którzy wsparli projekt w tym roku i napędzają go swoim talentem i doświadczeniem.

Pierwsze standardowe pytanie – jak właściwie znalazłeś Justynę? Ona sama wspominała, że do nich zwrócił się producent i uderzyliście do niej aby poszerzyć skład, wzbogacić brzmienie? 


Bart: Justynę namierzyłem poprzez profil Łukasza z Requiem Records, z którym to mam kontakt od dłuższego czasu. Tego samego dnia wysłałem do Justyny Mesengerze krótką wiadomość, w której odniosłem się do tej jakże pięknej i unikatowej historii jednego ale za to jakiego utworu "Koniec", którego wykonanie z roku 1991, wzbudziło spore zainteresowanie zarówno na kanale yt jak i w moim środowisku - mam na myśli m.in. zaprzyjaźnionych muzyków oraz ludzi ze Strefy Castle Party czy Trójki pod księżycem. Byłem cholernie podekscytowany tym, iż po 30 latach ten jakże ważny dla Justyny i Marcina materiał, ujrzy światło dzienne i finalnie trafi do odbiorcy w formie fizycznego nośnika. A skoro lada moment ukaże się materiał to i siłą rzeczy pojawi się zainteresowanie ze strony organizatorów koncertów bądź festiwali dlatego nie czekając ani chwili napisałem, że jeśli tylko Chanel potrzebuje żywych bębnów to jestem i czekam na znak sygnał. Okazało się, że Justyna rozmawiała z Marcinem B. o poszerzeniu składu m.in. o żywą sekcję i był to strzał w dziesiątkę! Nazajutrz skontaktowałem się z kolegą Marcinem, znakomitym muzykiem, z którym mam kontakt od zarania dziejów /nasze projekty Thrill You oraz Gorthaur, występowały po sobie na dużej scenie Castle Party w roku 1997/, a który podobnie jak ja doskonale czuje taką formę ekspresji, ten rodzaj muzycznej wrażliwości. Czułem, że jeśli zaproponuję posadę basisty w Chanel -  to nie odmówi. No i nie odmówił he he. Podobnie jak i ja, widzi w tym projekcie olbrzymi potencjał i nawet sobie nie Wyobrażasz jak się cieszę na tę naszą współpracę. Atmosfera podczas prób jest po prostu zajebista i coż... powoli malujemy dalszy ciąg tej wspaniałej historii. Zrobimy co w naszej mocy by Was nie zawieść!

A powiedz mi, bo jak wspominałeś -   widziałeś ten koncert (nagrany w Opolu). Jaka jest energia tej muzyki w Twojej ocenie?

Bart: Szczerze to ta energia chwyciła mnie za serce. Podczas pierwszej telefonicznej rozmowy, wspominałem Justynce jak się czuję, jak jestem oczarowany tym wykonaniem i energią płynącą ze sceny. Inna sprawa, że Opole w tamtym czasie tzn. na początku lat 90-tych po prostu nie było przygotowane na taki spektakl i takie brzmienie.W tamtym czasie królowała poezja śpiewana, jazz, miałki pop i ckliwe unisienia, na siłę promowane przez różne osobistości ze świata rozrywki, których nazwisk przytaczał nie będę. Oczywiście my oglądając ten występ, słyszymy reakcję i podzękowanie twórcom i jest to największa nagroda dla zespołu a jednak jako muzyk zdaję sobie sprawę z tego jak oni się wtedy czuli gdyż z takim utworem i tak wielowymiarowym tekstem powinni rozbić bank a tak się nie stało! Czas, w którym przyszło Justynie i Marcinowi kreować tego typu emocje był niestety najgorszym z możliwych. Gdyby się nie poddali i przetrwali te trzy - cztery lata, dostaliby swoją szansę a wówczas kto wie jakby się to wszystko potoczyło...

Rok'94 był rokiem przełomowym. Dzięki m.in. Tytusowi De Ville z formacji Pornografia, twórcy zimnej fali, rocka gotyckiego oraz industrialnego w końcu dostali szansę zaprezentowania się szerszej publiczności. Podczas Ciemnej Nocy w Jarocinie na deskach festiwalu pojawili się m.in. Cytadela, Mancu, Daimonion, Moonlight oraz wspomniana wcześniej Pornografia a podczas nocy industrialnej objawiły się m.in. Rigor Mortis, Nowy Horyzont, Agressiva 69 oraz Wieloryb. Pozytywny odzew z jakim spotkały się owe wystąpienia kolegów muziarzy, dał sygnał do działania i w ten sposób chwilę później byliśmy świadkami narodzin wspaniałej i jedynej tego typu imprezy w naszym kraju - festiwalu Castle Party. Wspominam o tym, ponieważ tutaj Chanel czułby się jak ryba w wodzie!

Tak czy inaczej, co było to się...

Dziś te wielkie skrzypiące wrota zapraszają Chanel do zrobienia kolejnego kroku...

Jesteście teraz po kilku próbach… Wy z Marcinem macie kontakt z muzyką właściwie bez przerwy, Justyna miała przerwę, więc biorąc to pod uwagę, jakie widzisz wyzwania przed Wami, także w tym żebyście się zgrali razem? 

Bart: Justyna faktycznie miała długą przerwę ale to, że nie śpiewała na scenie nie oznacza, iż w ogóle nie trenowała głosu. Doszły mnie słuchy, iż zanim pojawiła się na próbach, śpiewała pod prysznicem, w samochodzie bądź w kuchni podczas przygotowywania tych magicznych potraw, które możemy podziwiać na zdjęciach, którymi to budzi nas każdego ranka.

Ja również wracam do reguralnego grania po przerwie ale spokojnie, poradzimy sobie z tym. Okiełznamy tego potwora he he. To moja pasja, moje paliwo i dziś nie wyobrażam sobie życia bez grania. 

Nasza gwiazda z próby na próbę robi znaczące postępy a i my jako sekcja docieramy się. Najważniejsze jest wsparcie i atmosfera. Marcin Bogusz w Gdanśku pracuje nad materiałem, który nosi tytuł "Jestem" a który ukaże się o czym wspomniałem kilka minut wcześniej dzięki Requiem Rec., my w rodzinnej atsmosferze we Wrocławiu i krok po kroku zaliczamy kolejne bazy. Rozkręcamy się...

Korzystając z okazji - odpowiadam na pytanie moich Szanownych kolegów ze sceny metalowej /m.in. Maciej Pasiński, z którym współtworzyłem Sirrah/ - nie ma tu miejsca na blasty he he.

(chwila przerwy, część zespołu przetacza się obok nas wychodząc z sali prób) O czym my mówiliśmy?

Bart: A Tak - blasty czyli taka mała prowokacja odnosząca się do pomysłu/projektu z udziałem zaprzyjaźnionych muzyków, który miał się narodzić kilka lat temu po moim powrocie do Opola...

Tak

Bart: To fakt - był taki pomysł jako, iż w Opolu jest wielu znakomitych muzyków z którymi miałem szansę pracować jeszcze latach 90-tych. Pod moją nieobecność w rodzimym mieście, ukazało się wiele świetnych materiałów /mam tu na myśli takie młodzieżowe zespoły jak Asgaard, Devilish Impressions czy Department/. 

Jak Wiesz, muzyczną niekończącą się podróżą życia jest Depeche Mode natomiast moją - Fields Of The Nephilim. Są ze mną od czternastego roku życia. Dziś to również ludzie, których znam osobiście, dzięki którym nieprzerwanie od roku 2010, spełniam się również jako ich oświetleniowiec. Kto by pomyślał, że tak się to potoczy...

No ale to też zespół będący dla mojego środowiska i kolegów muzyków olbrzymią inspiracją i marzyło mi się by tę przestrzeń rozwinąć tak by dopuścić do głosu hm...nowe rozwiązania, spróbować to połączyć z jakąś inną formą ekspresji. Częściowo udało mi się to w drugiej połowie lat 90-tych kiedy to wraz z paroma twórczymi umysłami powołaliśmy do życia skład Thrill You, którego historia nie trwała jednak zbyt długo i gdzieś w sercu pozostał wielki niedosyt zatem po powrocie do Opola pojawiła się wizja a składzie widziałem m.in. Pawła Nafusa /Department/, Przemka /Asgaard, Devilish Impressions/, Tytusa /Pornografia/ czy Magdę /Hetane/. Niestety cały pomysł po kilku rozmowach pochowaliśmy w trumnie. Dziś dostaję kolejną szansę i to jest teraz najważniejsze
.  
Justyna wspominała że teraz macie w planie nagrywać EPkę..jak to się właściwie będzie rozwijało?

Bart: Tutaj należałoby wspomnieć, iż Epka "Jestem" o której Wspominasz to materiał, w którym ja i Marcin nie bierzemy udziału. To musi być jasne. Za warstwę muzyczną odpowiada tu duet Justyna i Marcin Bogusz, za tekst - Darek Olejniczak. Ja i Marcin Rz., pracujemy nad koncertowym obliczem Chanel i mamy taką cichą nadzieję, że w miarę rozwoju sytuacji, wraz z nowymi pomysłami i my dostaniemy szansę by przedstawić własne.
Powoli pojawiają się propozycje koncertów /na Zamku Książ, w Warszawie/ a i dostajemy mnóstwo pytań czy pojawimy się na przyszłorocznej edycji Castle Party. Nie potwierdzamy i nie zaprzeczamy. Byłoby wspaniale po raz kolejny wystąpić przed publicznością w Bolkowie ale zobaczymy.

Czas pokaże...

Wracając na chwilę do Epki, która lada moment pojawi się na rynku - mogę zdradzić tyle, iż materiał od strony muzycznej jest gotowy, wokale Marcina również natomiast Justyna wejdzie do studia za ok. dwa tygodnie w celu zarejestrowania swoich partii. 
Ja sam jestem ciekaw jak finalnie zabrzmi kolejny znakomity ślad - "Dzień za dniem"...

Sama Rozumiesz, siedzimy jak na szpilkach:)

Będzie też bonus!

A będzie to oryginalna wersja hitu "Koniec", którą udało się odtworzyć oraz zremasterować tak by zbliżyć ją do dynamiki dzisiejszych produkcji. Kiedy z kasetą, którą otrzymałem od Justynki, jechałem do Opola - nie ukrywam, pewien byłem obaw. Niepotrzebnie...

Wspaniałą pracę wykonał tutaj wieloletni kolega, muzyk, producent - Grześ w swoim /Gregor Home Studio/. Kiedy usłyszałem efekt końcowy, poczułem ciary na całym ciele. Zajebiste uczucie!

Nie wiem tylko dlaczego traciłem czas na kontaktowanie się z kolegami w innych zakątkach kraju kiedy odpowiednią osobę mieliśmy na wyciągnięcie ręki?

Grzesiek to człowiek, który do pracy podchodzi z pełnym zaangażowaniem a i przy okazji wielki fan Depeche Mode, Moev, Clan Of Xymox zatem już podczas pierwszego odsłuchu miał wizję.

Mam nadzieję, że efekt końcowy tego co udało się z tej taśmy wyciągnać - zaskoczy Was pozytywnie.
 
Ale to nie będzie nie pierwszy koncert?

Bart: Masz na myśli ten w Bolkowie?

Zgadza się, to nie będzie pierwszy koncert, ale będzie to pierwszy koncert dla takiej publiczności i w miejscu, które kochamy tak naprawdę od zawsze. Ja osobiście związany jestem z Castle Party od samego początku, od pierwszej edycji - czy to jako słuchacz, czy to jako muzyk, zatem pojawia się tu pewien rodzaj niepokoju. Czujemy to na swój własny sposób. Nie ma znaczenia kto ile razy na tej scenie stawał, jest to bardzo wspaniała ale i wymagająca publiczność. Mamy już swoje lata i kolejny raz po prostu może nie mieć miejsca dlatego też zależy nam na tym by to zabrzmiało i wyglądało. Jeśli nie pojawi się jakakolwiek wątpliwość, jeśli poczujemy, że nie jest to to, co chcemy przekazać, to na tę scenę nie wyjdziemy:)

Musimy być jednym organizmem...

Zdajemy sobie sprawę z tego, że wiele osób czeka na ten koncert dlatego też w każdej wolnej chwili pracujemy. Jest jeszcze sporo czasu i wierzę, że przygotujemy to tak by pozostało w Waszej pamięći na długie lata.

Łukasz Pawlak też wysłał propozycję koncertu w Warszawie. Organizuje bardzo specyficzne imprezy, intymne - dla małego grona odbiorców, w mniejszej sali … Nie wiem kiedy ten koncert miałby się odbyć ale jeśli tylko jest taka opcja to dobrze by było to odciągnąć na przyszły rok. Mam nadzieję, że Łukasz tego nie przeczyta(śmiech).
 
Kiedy będziecie mieli okazję się tak już w takim pełnym składzie spotkać?

Bart: Dobre pytanie na które niestety nie mogę udzielić odpowiedzi (śmiech).

Marcin Bogusz zabiega o to by skład wzmocnić gitarzystą bo sam chce się skupić na głosie.  Ja to oczywiście szanuję ale to wymaga czasu gdyż musimy znaleźć kogoś z kim będziemy nadawali na tym samym paśmie. Nie może to być jakiś muzyk sesyjny a osoba, którą znamy, której ufamy i która czuje te dźwięki podobnie jak i my.

Kolejną osobą, która wstąpi w szeregi Chanel, będzie człowiek zajmujący się elektroniką. Rozmowy trwają zatem nic więcej nie zdradzę. Wymagania i oczekiwania mamy tu podobne jak w przypadku gitarzysty zatem szukamy odpowiedniej osoby w naszym wspólnym środowisku.

Okej, to czekamy na informację..

Bart: Zobaczymy. Wszystko wskazuje na to, że skład Chanel tak naprawdę wkrótce osiągnie liczbę osób… (śmiech)

No i tu się zacznie logistyka wtedy…

Bart: To prawda. Zrobi się tłoczno ale czyż nie o to chodzi?:)

Jeśli faktycznie skład Chanel XXI wieku ukaże nam na scenie sześć osób to będzie to wyglądało faktycznie zjawiskowo. Logistyka coż..., już teraz jest ciekawie he he. Ważne jest to by zachować główny pierwiastek brzmienia a to będzie kolejne duże wyzwanie, z którym przyjdzie nam się zmierzyć.

Jak sama Widzisz, dużo się w tym naszym obozie dzieje. (śmiech) 

Jesteście w sumie … no może nie tyle do końca gdzieś z innej bajki muzycznie, ale tak jak mówisz… skład się powiększa, więc jak myślisz, w jakim kierunku muzycznym projekt będzie podążał, bo to będzie prawdopodobnie coś nowego?

Bart: Cieżko określić tę drogę, to co zdarzy się w przyszłości. Tak jak wspomniałem - zrobimy wszystko by ten najważniejszy pierwiastek brzmienia uchronić przed niszczącym światłem. Tutaj nie ma miejsca na banalne zagrania pod komercyjne stacje radiowe.  Brzmienie, które Chanel osiągnął w latach 90-tych jest wyraziste i spójne. To znakomita baza pod nowe pomysły wzbogacone klasycznym rockowym instrumentarium.

A powiedz mi, na ile gdzieś tam czytałam komentarze w mediach społecznościowych to  odzew na wiadomości od Was był bardzo pozytywny, więc chciałam zapytać jak odbieracie to co się teraz dzieje?Do pewnego momentu była totajemnica potem to ogłosiliście i jestem ciekawa jakie komentarze, jakie reakcje nastąpiły na wieść o tym, że skład Chanel się  poszerzył, że w ogóle tyle się dzieje w temacie, że nastąpiła reaktywacja - nie wiem czy to tak można określić?

Bart:  Zastanawiam się nad tym czy Justyna z Marcinem kiedykolwiek zawiesili działalność Chanel? Z tym pytaniem Musisz się zwrócić bezpośrednio do Justyny i Marcina. Od siebie mogę powiedzieć jedynie tyle, że cała ta historia ze znalezieniem tego nagrania z Opola, które gdzieś u kogoś w pełnej pajęczyn szufladzie, bądź innym telewizyjnym archiwum przetrwało trzydzieści lat jest wręcz unikatowa. 

Wiesz, zespół który tak naprawdę miał w zanadrzu w tamtym czasie tylko ten jeden utwór, dzięki osobie, która ujrzała potencjał kompozycji, dostaje szansę pojawienia się na yt i w kilka miesięcy dociera do kilkunastu tysięcy odbiorców, którzy snują przypuszczenia, wertują internet w poszukiwaniu informacji nt. zespołu, szukają kontaktu. Toż to historia z bajki:)

Dziś ludzie mają możliwość śledzenia powrotu Chanel a sam odzew jest fantastyczny za wszystkie komentarze pięknie dziękujemy. Wkrótce kolejne newsy z obozu. Trzymajcie kciuki!

Jako, iż pojawił się Marcin Rz., to ja pięknie dziękuję za rozmowę i pozdrawiam!
 
Proszę kolego Marcinie,  właśnie miałam zapytać czy chociaż dla rodziny i przyjaciół będzie jakiś koncert…Pierwszy, taki testowy…

Marcin: nie, nie mamy testowego koncertu.  Ten pierwszy będzie testowym koncertem a odbędzie się na zamku Książ - termin bliżej nieokreślony. Miał to być wrzesień ale już teraz wiemy na pewno że nie skończymy. Październik, hm, nie wiem dokładnie kiedy ale też nie Jestem pewien czy będziemy gotowi. Nadal wielki znak zapytania stanowi skład zespołu także nic więcej w tej chwili nie powiem. W międzyczasie zostałem mianowany kierownikiem muzycznym od strony live więc wszelkie techniczne sprawy typu nagłośnienie, przygotowanie zespołu do grania na żywo spoczęło na mojej głowie:)

Marcin, a Ty jak  widzisz to się dzieje tutaj i jak  Cię przekonano żeby wziąć udział w projekcie – pomimo tego, że jesteś bardzo zajęty?

Marcin: To była chwila rozmowy z Bartkiem przez telefon i nawet sam go zapytałem "OK do czego zmierzasz? Chcesz mi zaproponować w tym udział tak?  Odpowiedziałem, że wchodzę od razu. Nie zastanawiałem ani chwili.

Ty znałeś tę muzykę wcześniej?

Marcin: Tak. Widziałem Chanel 30 lat temu;  grałem koncert w Nowej Rudzie jeszcze jako młody chłopiec w zespole metalowym i pamiętam jak dziś, 4 zespoły na scenie i Chanel jako pierwsi zagrali koncert i bardzo szybko uciekli… Nie dziwię się bo resztę imprezy stanowiły zespoły metalowe. Ten koncert zapamiętałem najwyraźniej z całej tej imprezy. 

No Ty właśnie jesteś z tych mocniejszych brzmień…

Marcin: no nie do końca, bo zdarzyło się i nagrywać bas Gabrysiowi Fleszarowi, był udział w studyjnych projektach popowych, więc ja nie boję się próbować niczego, nie stresuję się. Swego czasu jak mieszkałem w Kłodzku nawet bardzo mocno byłem zaangażowany w jazz więc …  To co robię teraz z Chanel to jest czysta przyjemność i tak jak rozmawiałem z Justyną że to jest ta nuta, która gra mi w duszy, tak więc sama przyjemność i tutaj mogę wsadzić 100% siebie plus jeszcze te kilka procent które mam tam zostawione na coś innego.

Ostatnie pytanie żeby już tą naszą rozmowę zamknąć: wcześniej mówiliście że gdy do jakiegoś projektu dochodzą nowi muzycy, to bardzo ważne jest to żeby gdzieś tam na tych samych falach nadawać. Czy to jest naprawdę tak istotne żeby zespół rzeczywiście dobrze funkcjonował czy to jest kwestia jakiegoś zgrania na próbach czy czegoś jeszcze innego?

Marcin: chodzi o komfort pracy przede wszystkim, żebyśmy sobie nie przeszkadzali w tej pracy, raczej pomagali. Jeśli przyjdzie ktoś z zupełnie innej bajki i ma koncepcję taką, która burzy to co dotychczas zostało zrobione i przedstawia to jako warunek, że on akurat jeżeli tego nie przemyci to dziękuję za współpracę. To się mija z celem i trzeba szukać kolejnego człowieka i tracić ponownie czas.

OK, bardzo dziękuję za rozmowę
 
Autor:
Data dodania: 2021-08-30 / Wywiady




Najnowsze komentarze: