AlterNation - magazyn o muzyce Electro, Industrial, EBM, Gothic, Darkwave i nie tylko
Gary Numan - Intruder


Czytano: 534 razy

85%


Wykonawca:

Katalog płyt:
Numan przemianowuje swoją estetykę, jak konceptualny kameleon, w drastycznych, zamaszystych ruchach – od dżentelmena syntezatorów (The Pleasure Principle), przez wojownika szos (Warriors), po kapelusznika, żerującego na odłamkach poszarpanej psychiki (Splinter) – po to by muzycznie wyłonić się zawsze jako artysta konsekwentny i w pełni świadom swoich talentów i metod. Gary Numan powraca z krążkiem Intruder, na którym obiera sobie alter-ego godne tych niespokojnych czasów.

Nie żeby było to z biegu oczywiste, ponieważ łagodne, elektroniczne kołysanie się otwierającego album "Betrayed", przez który przemykają się jak podmuchy wiatru, arabskie aranżacje, nie od razu zdradza te, co mroczniejsze aspekty nowego albumu.
Za to skuteczniej, już podczas tych początkowych kilku minut, Intruder stanowi o najważniejszych, najbardziej rozpoznawalnych muzycznych rysach całości – drżeniu strun, groźnych i dramatycznych aranżacjach i deterministycznym marszu perkusji, która wije się pomiędzy pulsującymi dźwiękami egzotycznych lutni bądź udów, egzotycznych instrumentów odpowiedzialnych za intensywną plastyczność poprzedniego nagrania Numana (Savage).

Te paralele nie są tajemnicą bo Intruder w aktualny i oczywisty sposób nawiązuje do apokaliptycznej wizji tamtego krążka. Za to muzycznie, te liczne odniesienia, spajają się w utwory o satysfakcjonującej chwytliwości. Najlepsze z nich wpadają w ucho z taką łatwością, że ten recenzent żałuje tak aktywnego obcowania z singlami wydanymi miesiące przed premierą albumu.
"Now and Forever", "Saints and Liars", "I Am Screaming" i "Intruder" należą do grupy najbardziej udanych utworów z tej ery twórczości Numana, określonej na wiele sposobów przez jego współpracę z producentem Adem Fentonem.
Gitary dyszą ostro przez burzę elektroniki, a w refrenach rozbrzmiewa znajomy, modulowany tembr głosu. Kompozycje na Intruder wpisują się w tę konkretną odnogę dyskografii Numana z łatwością i chociaż niektórzy mogli liczyć na jakąś rewolucyjną zmianę stylu to najlepsze z nich będą przewijane do początku, aż do zerwania taśmy – są absolutnie magnetyczne.

Okazjonalnie, gitary wybrzmiewają ciężkim echem ("Is This World Not Enough"), a klawisze obierają dla siebie bardziej prominentną rolę w melancholijnych balladach ("A Black Sun"). Na "The Chosen" Numan i Fenton folgują swoim upodobaniom do dramatycznych, dynamicznych instrumentalizacji po to by za chwilę, na pełnym niepokoju "And It Breaks Me Again", rozmyć je w smugi mrocznych, rozproszonych dźwięków.
Intruder, nawet w ramach znajomych motywów rozpoznawalnych jako Numanowskie, oferuje sporą różnorodność nastrojów i tempa, nigdy nie grając wbrew obranej tożsamości.
To jest stosownie atmosferyczny krążek, ścieżka dźwiękowa na koniec świata i na to co będzie działo się dzień później. Nagranie pełne momentów do refleksji nad kresem historii, obdarzone szczodrze przez talent Gary'ego Numana do emocjonalnego i perfekcyjnie zaaranżowanego pisarstwa i kompozycji.

Być może Intruder (z ang. intruz) przybył by określić, nazwać i pozamykać nadmiar lęków i obaw w melancholii utworów, które są prawdziwie post-apokaliptyczne. Przetrwaliśmy, oczywiście, że tak, a Gary Numan jest tutaj, żeby wyśpiewać nam oczyszczający album, który w żaden sposób nie podpowiada co może wydarzyć się dalej, teraz gdy już osiągnął apogeum pesymizmu. Tymczasem, warto wsłuchać się w jego najnowsze słowa: "czy nie żałujesz, że nie słuchałeś lepiej?"

Tracklista:
01. Betrayed
02. The Gift
03. I Am Screaming
04. Intruder
05. Is This World Not Enough
06. A Black Sun
07. The Chosen
08. And It Breaks Me Again
09. Saints And Liars
10. Now And Forever
11. The End of Dragons
12. When You Fall
13. The End of Dragons (Alt)
Autor:
Tłumacz: DamienG
Data dodania: 2021-07-01 / Recenzje muzyki


Inne artykuły:




Najnowsze komentarze: