AlterNation - magazyn o muzyce Electro, Industrial, EBM, Gothic, Darkwave i nie tylko
Front Line Assembly - Mechanical Soul


Czytano: 1058 razy

69%


Wykonawca:

Galerie:

Katalog płyt:
Ostatnie tematy na forum:

To nie jest udana okładka – 'Mechanical Soul' przypomina estetykę poprzednich albumów ale jakby mniej wysublimowaną. Kolorystycznie nawiązuje do udanej ścieżki dźwiękowej 'Warmech' ale wizualnie kolaż elementów jest żywcem z wydawnictw sprzed dwóch dekad. Front Line Assembly na nowo przysposabia i recyklinguje – odnajduje siebie z sonicznych pierwiastków poprzednich wydawnictw – i to już po raz siedemnasty. Ale z jakim efektem?

Puls otwierającego kawałka Purge zdaje się potwierdzać, że FLA udało się uchwycić znajomą energię ale sample i ambient tak namacalnie i natrętnie wyzierają z tła utworu że trudno zrozumieć cel takiej właśnie produkcji całego krążka. Nie chodzi o bardziej atmosferyczną rozwiązłość Rhysa Fulbera, znaną z jego ostatnich solowych dokonań, tutaj wyraźną na późniejszym New World, ani nawet o rozpoznawalne przytupywanie obcasem o taneczne parkiety.
Głos Billa Leeba prowadzi przez tę monotonię ale brak oddania melodii i ciągła kakofonia u fundamentów utworu wydają się nie stanowić o industrialnym charakterze albumu a jedynie wypełniać ciszę.

Potwierdzenie tego można znaleźć gdzie indziej. Glass and Leather jest drażniący i surowy, prawie udaje mu się odpalić 'Mechanical Soul' ale przy sześciu minut jego trwania brakuje mu solidnego haka. Echo wokalu – ten rozpoznawalny głos wielkiej divy – jest interesujący and FLA wydaje się bardziej skupiać na niepotrzebnej dezorganizacji rytmu. Na Unknown, bit i nurt mają wyraźny houseowy pogłos ale utwór nie jest tym zainteresowany. Elektroniczne manipulacje spinają go z resztą ale nie służą aktualnemu momentowi w kompozycji. Na swój wysmarowany, metaliczny sposób Rubber Tube Gag jest fizyczny, erotyczny ale to tylko kolejne, chwilowe targnięcie słuchacza w inny kierunek.

Nie żeby tego potrzebowali ale FLA po raz kolejny sprosiło na swój album gości z reputacją. Szkoda, że gitarowe riffy Dino Cazaresa na Stifle jawią się jako nieomal incydentalne – kompozycja jest ciężka, niezręczna, brakuje jej charyzmy materiału z ery 'Millenium' i gniewnej klarowności osiągnięć Fear Factory. Jean-Luc de Meyer wokalizuje na Barbarians i to chyba najbardziej chwytliwy moment na całym LP, otwiera się skutecznie spomiędzy determinizmu perkusji. A po co tutaj remix Hatevol z poprzedniej produkcji? Chyba tylko, żeby upewnić słuchacza o nowym, gęstszym i bardziej mechanicznym charakterze nowego materiału w porównaniu z 'Wake up the Coma' z 2019 roku.

Biorąc pod uwagę, że uprzedni rok sprzyjał przemyśleniom takiego sortu – przepełnionym niepokojem i dysharmonią – to łatwo oczekiwać po Front Line Assembly albumu o brudniejszym, cięższym brzmieniu, drżącym intensywnie gdy zderzają się ze sobą skorodowane fronty. Ale brak tutaj momentów zapadających w ucho, nawet dla zatwardziałych fanów zespołu. Bill Leeb i Rhys Fulber powrócili, wszystko zdaje się być w normie, a 'Mechanical Soul' może się ugruntować przy kolejnych odsłuchach ale impuls by doń wrócić nie materializuje się. Szkoda.

Tracklista:
  1. Purge
  2. Glass and Leather
  3. Unknown
  4. New World
  5. Rubber Tube Gag
  6. Stifle
  7. Alone
  8. Barbarians
  9. Komm, Stirbt Mit Mir
  10. Time Lapse
  11. Hatevol (Black Asteroid Mix)
Autor:
Tłumacz: DamienG
Data dodania: 2021-01-10 / Recenzje muzyki


Inne artykuły:




Najnowsze komentarze: