AlterNation - magazyn o muzyce Electro, Industrial, EBM, Gothic, Darkwave i nie tylko
Wywiad z 1984


Czytano: 3312 razy


Galerie:

Ostatnie tematy na forum:

Czyżby legendarny zespół 1984 ponownie wrócił? Po kilku latach ciszy znowu piszą o nim media, grają stacje radiowe, a na portalach społecznościowych mówi się o "wielkim powrocie". Czy naprawdę tak jest?

W styczniu w poznańskim klubie "U Bazyla" zespół zagrał koncert, na którym zaprezentował kilka kawałków z nowego materiału. Publiczność przyjęła je niezwykle ciepło. Czy ukaże się więc płyta? Czy zespół znowu z powodzeniem zacznie koncertować?

Zespół 1984 powstał Rzeszowie w tymże roku z inicjatywy Piotra "Mizernego" Liszcza i Krzysztofa "Bufeta" Bary. Przez lata skład zespołu zmieniał się wielokrotnie. W różnych kombinacjach Mizernemu towarzyszą muzycy przede wszystkim sceny rzeszowskiej: Krzysiek Bufet Bara, Wojtek Pancerny Trześniowski, Leszek Cielak, Janusz Gajewski, Roman Smutny Rzucidło, Paweł Czester Tauter, Maciek Miernik, Darek Czarny Marszałek, Marek Kisiel, Grzesiek Wesołowski, Ziemiowit Nyzio i Andrzej Paprot.
1984 ma w swoim dorobku takie utwory jak: Sztuczne oddychanie, Specjalny rodzaj kontrastu, Tu nie będzie rewolucji, Radio niebieskie oczy Heleny czy Dla kogo pracujesz?.

Obecnie 1984 to Piotr Liszcz i Robert Tuta. Ich drogi zeszły się w 2006 roku i od razu zaowocowało to płytą "4891". Piotr Liszcz jest twórcą muzyki i tekstów, gitarzystą i wokalistą, jest również nieodzownym symbolem 1984. Udziela się również w rzeszowskiej formacji "Wańka Wstańka & The Ludojades". Robert Tuta natomiast poza 1984 gra w zespołach: NOT, Agressiva 69 oraz Bielas i Marynarze. Prowadzi również w Łodzi klub muzyczny "Dom".

Częste zmiany w składzie, zaginięcie materiału z płyty "Specjalny rodzaj kontrastu" czy odwołanie wielkiego wydarzenia jakim miał być koncert urodzinowy zespołu "18 lat miłości i nienawiści" sprawia, że do zespołu zostaje przypisana łatka "pechowców". Czy rzeczywiście muzykom towarzyszy pech zapytaliśmy Piotrka Liszcza.

– Nie wiem jak to nazwać. Brakiem szczęścia? Być może – to zależy od podejścia. Może gdybyśmy nie przeżyli tych wszystkich rotacji i zawirowań, które mówiąc szczerze nie rzadko sami prowokowaliśmy, 84 jako zespół nie przybrałby obecnego kształtu. Jest jaki jest i myślę, że jest dobrze. Nasze wydawnictwa, fakt, wychodziły nie często i nie dorobiliśmy się ich zbyt wielu z bardzo różnych przyczyn. Mógłbym to zagadnienie rozwinąć szerzej, ale ile to już trywialnych wypowiedzi słyszałem i czytałem na temat tzw.rock’n’rollowego stylu życia... My nigdy nie byliśmy zespołem rock’n’rollowym w pełnym tego słowa znaczeniu. Czysto egzystencjonalnie też nie było nam łatwo, a do tego muzycy, którzy w tym zespole grali i tworzyli, do ludzi zdyscyplinowanych i emocjonalnie ustabilizowanych nie należeli z założenia, co w warstwie muzycznej i wykonawczej paradoksalnie oscylowało w drugą stronę. Jednak pomimo trudności na przestrzeni prawie 30-stu lat uważam, że udało nam się zachować twarz jako zespół 1984. Jak wygląda 84 dzisiaj? Z mojego punktu widzenia tak jak powinien.

Piotr, czy prawdą jest, że pracujecie nad nową płytą, a poznański koncert, wyśmienity zresztą jest zapowiedzią nowej historii zespołu?

- Zapowiedź nowej historii na pewno. Był to nasz pierwszy koncert, na którym postanowiliśmy z Robertem zagrać kilka nowych, zupełnie premierowych utworów. Czy koncert był wyśmienity? Wyśmienita była publiczność (pozdrawiamy z tego miejsca) Mieliśmy sześcioletnią przerwę, jeżeli chodzi o pełnometrażowe wydawnictwo. Jednak płyta "4891" pociągnęła za sobą może niewielką, ale jednak falę koncertów i w kilku miejscach na przestrzeni tych sześciu lat byliśmy i zagraliśmy. Przyszedł czas na nową płytę, która będzie wypadkową tych wszystkich emocji, doświadczeń i inspiracji, które w tym czasie przeżyliśmy. A działo się naprawdę wiele. Prawdą jest więc, że pracujemy nad nowym materiałem. Dopinamy guziki w mundurze. Mamy wokół siebie sztab ludzi, którzy z taką samą miłością i entuzjazmem podchodzą do tego co robimy i jak robimy jako zespół. Absolutnie pojawimy się niedługo w eterze z nowym stuffem. Oprócz nas dwóch usłyszycie naszych przyjaciół, mniej lub bardziej znanych, ale na razie to tajemnica, o której nie będę opowiadał. Kto dostroi częstotliwości na pewno usłyszy.

- Ja bym nie mówił o wielkim powrocie 1984 – dodaje Robert Tuta - 1984 cały czas jest i istnieje. Raz gra więcej koncertów raz mniej, ale cały czas jest. Taka niestety jest scena alternatywna w Polsce. Wydajesz płytę i jeździsz z nią po Polsce. Myśmy objechali większość dużych miast w ciągu tych kilku lat, a potem to po prostu trochę przycichło. Teraz pracujemy nad nową płytą i mam nadzieję, że znowu będzie o nas głośniej. Z pewnością poznański koncert otworzył jakieś nowe możliwości właśnie przez premierę tych kawałków. Ludzie, którzy byli na tym koncercie przyjęli je niezwykle pozytywnie i to jest ważne.

Panowie, więc co dalej? Co teraz będzie?

- Dym będzie! – śmieje się Robert. Jeden z naszych nowych kawałków nosi taki właśnie tytuł. Czy znajdzie się na płycie? Tego nie wiem, ale lubię myśleć o tym w ten sposób. "Tu nie będzie rewolucji", ale będzie "dym".
- No plany są. Mamy nową menedżerkę, która walczy. My walczymy w studiu i zobaczymy co i jak to wyjdzie. Z pewnością już dziś możemy was zaprosić 24 maja na nasz koncert w łódzkim klubie Dom, dzień później, 25 maja w warszawskim CDQ, a we wrześniu na niesamowite wydarzenie, jakim będzie 22-dniowy Festiwal Fugazi w Warszawie. Tam również zagramy! No i na nasz profil na Facebooku, do którego przekonaliśmy się całkiem niedawno, ale szybko się przystosowaliśmy i dość aktywnie się tam udzielamy.

Czy jest szansa, że na majowych koncertach usłyszymy materiał z nowej płyty?

- Niewykluczone…

Strony:
Autor:
Tłumacz: morrigan
Data dodania: 2013-06-05 / Wywiady


Inne artykuły:




Najnowsze komentarze: