AlterNation - magazyn o muzyce Electro, Industrial, EBM, Gothic, Darkwave i nie tylko
Wywiad z Solar Fake


Czytano: 5181 razy


Wykonawca:

Galerie:

Katalog płyt:
Ostatnie tematy na forum:

Ze Svenem Friedrichem, liderem grup Solar Fake, Zeraphine i Dreadful Shadows, rozmawia Robert Mertuszka

CIĄGLE JESTEM W DRODZE


Robert Mertuszka: W jakich okolicznościach narodził się pomysł powołania do życia Solar Fake?

Sven Friedrich: Od dłuższego czasu marzyłem, aby stworzyć projekt w całości elektroniczny. Jak wiesz, do tej pory obracałem się raczej w stylistyce rocka gotyckiego i z nią głównie mnie utożsamiano. A ja uwielbiam muzykę elektroniczną i dlatego zawsze starałem się integrować elementy tych dwóch formuł muzycznych. Po wydaniu w 2006 roku albumu Zeraphine Still postanowiłem zabrać się za realizację swojego autorskiego projektu elektronicznego. Napisałem utwory, poszukałem wytwórni i tak narodziło się Solar Fake.

R.M.: Śpiewasz, komponujesz, piszesz teksty i to właśnie o nie chciałbym Cię zapytać. Czy istnieją jakieś zasadnicze różnice między tekstami, które wykonujesz w swoich trzech zespołach?

S.F.: To trudne pytanie. Moim zdaniem nie ma jakiś znaczących różnic w tekstach, które piszę czy to dla Solar Fake, czy dla Zeraphine. Chcę po prostu jak najpełniej wyrażać swoje emocje i uczucia. Byłoby czymś wyjątkowo nieprawdziwym i nieszczerym, gdybym pisał teksty specjalnie pod konkretny zespół, w którym śpiewam. Przeżywam świat w taki, a nie inny sposób i daję temu wyraz w moich utworach, niezależnie od tego, w którym projekcie będą one wykonywane. W Zeraphine częściej wykonuję utwory w języku niemieckim, jeżeli uznamy to za różnicę – to okey (śmiech). Dodam tylko, że nie piszę już tekstów dla Dreadful Shadows, zespół praktycznie nie istnieje, jedyną formą jego aktywności są grane czasem koncerty.

R.M.: Zapewne często spotykasz się z pytaniem, który zespół jest najbliższy Twojej wrażliwości, bądź po prostu, najbliższy Twojemu sercu.

S.F.: Wcale tak często się z tym pytaniem nie spotykam, chyba po raz pierwszy mi je zadano (śmiech). Wiesz, piszę, bądź pisałem teksty dla wszystkich moich zespołów. Traktuję je jak własne dzieci, zwłaszcza Solar Fake i Zeraphine. Naturalnie oba te projekty różnią się od siebie i moja praca w nich jest kompletnie inna. W Solar Fake wszytko robię sam, jest w tym zespole 100% mnie. W Zeraphine też jest 100% mnie (śmiech), ale są w nim też czterej instrumentaliści, którzy wnoszą swoje pomysły do muzyki zespołu. Tak więc jednakowo kocham oba zespoły i w pełni realizuję się w nich jako artysta.

R.M.: Można więc powiedzieć, że odnalazłeś swoją drogę?

S.F.: Bez wątpienia tak, ale na pewno nie jestem na jej końcu. Ciągle jestem w drodze.

R.M.: Czytając opinie znawców muzyki, krytyków muzycznych można spotkać się z opinią, że Sven Friedrich jest rockowym outsiderem. Zgadasz się z takim poglądem?

S.F.: Outsiderem rocka? Nie wiem, może i jestem (śmiech). A może zwyczajnie jest tak, że nie szukam trendów i nie staram się być modny. Po prostu robię to, co chcę.

R.M.: Porozmawiajmy chwilę o Twoich muzycznych fascynacjach i artystycznych inspiracjach.

S.F.: Zacznę trochę od końca. Inspiruje mnie wszystko to, czego lubię słuchać, czytać, oglądać, co pozwala mi bardzo indywidualnie przeżywać sztukę we wszystkich jej odmianach. Nie skupiam się na jednym stylu, podobają mi się różne rodzaje muzyki. Są na przykład zespoły, które kocham, ale nigdy bym ich nie naśladował, bo to nie byłoby dla mnie przyjemne. Czasem jest tak, że mogę z ich muzyki wyłuskać jakieś elementy i wnieść je do mojej twórczości, ale to wszystko.
Myślę, że każdy ma jakieś swoje ulubione zespoły, kolekcjonuje ich płyty, zbiera jakieś dziwne rzeczy (śmiech). Uważam, że to jest niezwykle istotne dla zespołu, bo pokazuje, że ludzie jeszcze za czymś podążają, że jeszcze naprawdę kochają muzykę. To jest najlepszy sposób, by wyrazić podziw i oddanie dla grupy, którą się szczególnie ceni.

R.M.: Czy to prawda, że szczególnie bliski jest Ci zespół The Cure?

S.F.: Tak! Właściwie wychowałem się z muzyką The Cure. Nie mam może tak wielkiej kolekcji płyt, jak niektórzy …, ale posiadam wszystkie ich albumy na płytach winylowych i CD. Raz zagraliśmy z The Cure koncert – to był jeden z najwspanialszych momentów w moim życiu. Było to w 2005 roku w Berlinie - niesamowite doświadczenie, do dziś pamiętam każdy szczegół z tamtego dnia. Już jako 12- latek słuchałem The Cure i ciągle ich uwielbiam. Mam pewien bardzo dla mnie cenny singiel Cure, była to pierwsza płyta, którą kupiłem za własne pieniądze. Przyniosłem go na koncert i Robert Smith z zespołem złożyli na nim swoje podpisy. Niezwykła chwila.

R.M.: Ja też bardzo lubię The Cure…

S.F.: Wiem, wiem – nie musiałem się nawet domyślać…(śmiech).

R.M.: Zostawmy więc naszych ulubionych Curów, bo pewnie moglibyśmy tak jeszcze długo rozmawiać…

S.F.: Na pewno, ale może będzie jeszcze okazja (śmiech).

R.M.: Co irytuje Cię w zachowaniu Twoich fanów – wielbicieli?

S.F.: Tak naprawdę - niewiele. Czasami myślę, że są to dość zwariowani ludzie, choć generalnie bardzo mili. Mamy z nimi, zwłaszcza z tymi bardziej szalonymi (śmiech), bardzo bliski kontakt przez fanklub. Dużo z nami podróżują, więc nawet niektórych znam osobiście. Jedyny nieprzyjemny incydent, jaki pamiętam, miał miejsce w 2004 roku, czyli już dość dawno, podczas a właściwie po koncercie, który graliśmy razem z HIM. Trochę nazbyt szaleni fani wypisywali wtedy na forum różne dziecinne rzeczy, nie było to dla mnie przyjemne, ale nie chcę tego wątku specjalnie rozwijać – na szczęcie z czasem wszystko się uspokoiło i wróciło do normy.

R.M.: Wyglądasz na człowieka bardzo szczęśliwego - uśmiech nie znika z Twojej twarzy. Jak jest naprawdę?

S.F.: Myślę, że jestem bardzo szczęśliwy (śmiech). Jest tak, bo robię to, co chcę robić. Mam możliwość zajmowania się tym, co lubię, a to jest najważniejszy element gwarantujący radość. Naprawdę ciężko pracuję i niektórzy moi znajomi pytają czasem, dlaczego to robię? Może myślą, że zwariowałem (śmiech). Ale ja właśnie tego najbardziej potrzebuję. Obecnie pracuję nad nowym albumem Zeraphine. W styczniu zaczęliśmy nagrywać materiał w studiu i od tamtego dnia do dziś pracowałem po 16 godzin dziennie. Ale to mnie uszczęśliwia.

R.M.: W związku z tym, kiedy możemy spodziewać się nowego materiału Solar Fake?


S.F.: Termin wydania płyty nie został jeszcze ustalony. Zacznę pisać nowe utwory, gdy tylko ukaże się nowy album Zeraphine, czyli w okolicach czerwca tego roku. Już mam parę pomysłów w głowie, ale jeszcze nie miałem czasu, by nad nimi popracować. Mogę jednak obiecać, że najpóźniej w lipcu zacznę pisać materiał na najnowszy album Solar Fake.

R.M.: Na debiutanckiej płycie Solar Fake – "Broken Grid", znajduje się przepiękny utwór – "Your Hell Is Here", dlaczego nie zagraliście go dzisiaj na koncercie? (rozmowa odbyła się zaraz po zakończeniu koncertu Solar Fake, który odbył się 1 maja 2010 r. w klubie Nostromo w Göerlitz)

S.F.: Też kocham ten kawałek, jest szczególnie osobisty, ale niestety - powiem szczerze - myśleliśmy, że będzie trochę za wolny dla dzisiejszej publiczności, nastawionej raczej, jak nam się wydawało, na szybsze dźwięki. Gdy teraz o tym myślę, to chyba byłoby jednak dobrze zagrać tę kompozycję. Jak wiesz, nie mamy jeszcze zbyt wielu utworów. Dlatego chcę szybko rozpocząć pracę nad nowym materiałem, abyśmy mieli więcej tekstów do grania. Wiem, że to bardzo frustrujące dla wszystkich, gdy kończymy po godzinie koncert i na przykład na bis musimy od nowa zagrać niektóre utwory. To się jednak niedługo zmieni (śmiech).

R.M.: Na koniec tradycyjne pytanie o najbliższe plany.

S.F.: Tego lata z Zeraphine zagramy na dwóch dużych festiwalach: Wave Gotik Treffen i M’Era Luna Festival. Jesienią wyruszamy na trasę promującą nasz najnowszy album Whiteout, ale tylko na terenie Niemiec. Najbliżej Polski będziemy w Lipsku i w Berlinie.

R.M.: No to czekamy na Ciebie w Polsce. Może premiera najnowszego materiału Solar Fake mogłaby się odbyć w na przykład we Wrocławiu?

S.F.: Bardzo chciałbym zagrać we Wrocławiu i jestem pewien, że taki koncert dojdzie kiedyś do skutku. A czy premiera płyty? Zobaczymy – nie mówię nie (śmiech).

R.M.: Dziękuję za rozmowę.

S.F.: To ja dziękuję i pozdrawiam wszystkich w Polsce.
Autor:
Tłumacz: kifer
Data dodania: 2010-06-07 / Wywiady


Inne artykuły:




Najnowsze komentarze: