AlterNation - magazyn o muzyce Electro, Industrial, EBM, Gothic, Darkwave i nie tylko
Diary of Dreams - Elegies of Darkness


Czytano: 3189 razy

60%


Katalog plików:

Wykonawca:

Galerie:

Katalog płyt:
Ostatnie tematy na forum:

"Nigredo" to moj początek z "Pamiętnikiem Snów". Pamiętam doskonale moment kiedy po raz pierwszy słuchałem tamtego albumu. Towarzyszące napięcie, niepokój, gęsia skóra oraz uczucie tonięcia w dźwiękach genialnie rozpoczynającej się płyty. Miałem wtedy wrażenie że moja dusza zaraz zostanie rozszarpana na kawałki, a bezwładne już ciało znajdzie ukojenie w zimnym mroku sączącym się z głośników. Za każdym razem rozkoszuję się tym albumem i jest to płyta która wiernie służy do testowania audiofilskiego sprzętu mojego kumpla. Każdy utwór niesie zagadkę, a słuchacz w odrętwieniu czeka na to co będzie dalej. Wszystkie te uczucia wciąż do mnie powracają za każdym razem gdy włączę fenomenalne "Nigredo"...

Z pewnym niepokojem zabrałem się zatem za słuchanie nowej płyty Diary of Dreams. Poprzedni album "Ego:X" (pomijam płytę akustyczną "The Anatomy of Silence" i kompilację starych utworów "Dream Collector II") nie przypadł mi do gustu. Był wtórny i poza dobrym "Echo in me" nie znalazłem na nim nic co by mnie powstrzymało od dość szybkiego odłożenia albumu na półkę.
"Elegies of Darkness" po jednokrotnym przesłuchaniu też nie wzbudza żadnych emocji. Adriana przepis na te płytę to powielenie wcześniejszych pomysłów bez większych zmian w stylu. Nie zdziwiłbym się gdyby to był album młodego zespołu który kopiuje styl Diary of Dreams, ale od czołowego przedstawiciela gatunku dark wave oczekuję większej pomysłowości. Kilka utworów wzoruje się na wcześniejszych hitach co dla mnie jest oznaką pustyni pomysłów na którą doczłapał się Hates. Wypunktuję przykładowo dwa podobienstwa: "Stummkult" to kopia pomysłu na "Giftfraum", a "House of Odds" przypomina do złudznia "The Wedding". Wycieczki w stronę Blutangel w "Dream of a Ghost" czy "Dogs of War" zupełnie nie przypadły mi do gustu i mam nadzieję że to nie jest trend a jedynie wypadek. Może do landrynkowych piosenek pana  Chrisa Pohla jeszcze pozostało pare kroków ale wolałbym żeby Hates nawet nie myślał o takim "rozwoju".
Niewątpliwie najciemniejszym (to pochwała dla muzyki dark!) elementem płyty jest "Mythology of Violence". Utwór utrzymany w niezmiennym klasycznym stylu Diary of Dreams wpadający w ucho bez wesołych dźwięków w stylu krwawego anioła i zbędnego lukru. Słodycz i lukier niech lepiej zostanie tam gdzie jego miejsce - na pączkach. Ważna uwaga: ten utwór znajduje się jedynie na wersji rozszerzonej albumu a dwa pozostałe bonusowe są również dość przyzwoite. Nie wiem czy to celowy zabieg marketingowya może zupełnie losowy wybór bo taka selekcja jest dziwna. Warto jeszcze zwrócić uwagę na "Luxury of Sanity" i dobrze zaczynający się "Daemon". Te już w podstawowej wersji.
Teksty na płycie nie zbliżają się do wybitności "The Curse" ale wciąż są smutne i dołujące, a do tego nas już DoD przyzwyczaiło. Również okładka jest konsekwentna. Wszystkie płyty mają jednolity projekt graficzny - wciąż ta sama biała czcionka i panoramiczny widok. Mroczny obraz dla wersji bez bonusów kojarzy mi się z grafiką S. Dalego "Tree of Life" i jest zdecydowanie lepszy niż ten z wklejoną w photoshopie czarną różą dla albumu rozszerzonego.
Album ogólnie trochę przynudza i po kilku dniach słuchania "Elegies of Darkness" doznałem olśnienia, dlaczego muzycznie ten materiał jest właśnie nijaki. Brakuje mi tu porządnej perkusji z prawdziwym perkusistą. Analogicznie jak jazda samochodem z automatem - jest wygodnie, ale bez manualnej finezji - nic się nie dzieje. Kilka lepszych utworów z płyty w bardziej gniewnej aranżacji (solidna perkusja, mocniejsze gitary) niewątpliwie podniosłaby ich walory.

Podsumowując: pamiętacie oceny z zachowania w podstawówce? Jaka była dla wszystkich którzy nie mieli samych piątek, ale uzbierali odpowiednio dużo makulatury? Poprawna!
Adrian Hates nazbierał wystarczająco dużo makulatury na ocenę poprawną, ale odznaki wzorowego ucznia za tę płytę to ja nie przyznaję. Na koniec przypominam wszystkim, że we wrześniu odbędzie się kolejny koncert DoD w Polsce. Na pewno znów będziemy się dobrze bawić przy "The Curse", "The Plague" czy "Kindrom" ale chyba niewielu fanów będzie się domagać kawałków z najnowszego wydawnictwa.

Tracklista:

01. Malum
02. The Luxury of Insanity
03. StummKult
04. Dogs of War
05. A day in December
06. A dark Embrace
07. The Game
08. Dream of a Ghost
09. Daemon
10. House of Odds
11. The Battle
12. Die Gassen der Stadt
Bonus-Tracks (this limited digiBox edition only):
13. Mythology of Violence
14. An empty House
15. Remedy Mine
 
Autor:
Tłumacz: hellium
Data dodania: 2014-05-03 / Recenzje muzyki


Inne artykuły:




Najnowsze komentarze: