AlterNation - magazyn o muzyce Electro, Industrial, EBM, Gothic, Darkwave i nie tylko
​Coma Alliance Tour 2019


Czytano: 1328 razy


Wykonawca:

Galerie:

Ostatnie tematy na forum:

Czasem – zwłaszcza kiedy przedawkuję czytanie prasy - zastanawiam się czy koncerty mają jeszcze rację bytu. W obecnych czasach jesteśmy tak przeładowani atrakcjami atakującymi z każdego możliwego gadżetu, ekranu, platformy społecznościowej, papieru, billboardu że mózg czasem nie daje sobie rady z obróbką tego co do niego dociera. Wszystko jest dostępne natychmiast, wystarczy kliknąć, nie trzeba się nawet specjalnie wysilać. Czy naprawdę potrzeba jeszcze więcej adrenaliny? Ponoć ludzie nie chcą już brać udziału w tak zwanych imprezach masowych, duch wspólnej zabawy zamiera, a większość woli zamknąć się bezpiecznie w czterech ścianach. Tyle mogę przeczytać w gazetach.

A później jadę bądź idę na koncert i pozostaje mi się tylko roześmiać – kiedy widzę kolejkę przed klubem zawijającą się aż na ulicę, słyszę podekscytowane głosy, a następnie uczestniczę wraz z innymi w pięknym spektaklu dźwięków, świateł i dzielę się energią, wiem, że duch wspólnego cieszenia się muzyką żyje i ma się bardzo dobrze. I to mnie ogrzewa bardziej niż cokolwiek innego.

Długo wyczekiwany finał trasy Coma Alliance Tour z supportem In Strict Confidence wreszcie nastąpił. 26 stycznia w Reithalle Strasse E zaświeciły gwiazdy i olśniły tłumnie zebraną publiczność dając w prezencie tyle piękna i wrażeń, że chyba nikt nie wychodził z koncertu emocjonalnie zaniedbany.

Myślę, że wiele osób z zaciekawieniem obserwowało poczynania nowego projektu; zarówno Diary of Dreams jak i Diorama, których liderzy, Adrian Hates i Torben Wendt założyli rzeczony projekt, są niezwykle popularne w Polsce i mają rzeszę oddanych fanów. Po eksperymentach Adriana Hatesa z com.kill, prezentującego bardziej harshowe oblicze, nadszedł czas na współpracę, będącą chyba naturalną konsekwencją historii jaka łączy liderów obu zespołów. Po wielu latach udzielania się i wzajemnego wspierania w swoich projektach panowie połączyli siły i jako dwie silne indywidualności stworzyli Coma Alliance. Po świetnie przyjętym albumie "Weapon of Choice", który ujrzał światło dzienne 16 listopada 2018 roku, zespół ruszył w trasę odwiedzając najważniejsze niemieckie miasta. Finał miał miejsce, jak już wspomniałam, 26 stycznia w Dreźnie. Następnie zespól zagra jeszcze dwa koncerty w Rosji (Moskwa i Sankt Petersburg). A później? Czas pokaże.

Jak support podczas trasy po Niemczech udzielał się dobrze znany projekt In Strict Confidence, który wielokrotnie występował w Polsce, np. podczas Castle Party. Zespół prezentujący electro-industrialową, energetyczną muzykę gra od lat 90tych i ma niezwykle bogata dyskografię.

To do nich właśnie należało rozpoczęcie wieczoru i trzeba przyznać, że było to niesamowicie energetyczne i intensywne otwarcie. Utwory prezentowane podczas koncertu stanowiły mieszankę dobrze znanych hitów jak choćby sztandarowego "Zauberschloss" lecz także utworów z wcześniejszych albumów, np. "Laugh, Cry and Scream" z 2012 roku, "Somebody Else's Dream (2016) jak i z "Mercy" I "Hate to Love" (wydane w 2018). Kombinacja mocnego, intensywnego, chropowatego wokalu Dennisa Ostermanna w połączeniu z dynamiczną muzyką łącząca elektronikę z gitarami i klawiszowymi pasażami stanowiła zaiste ostry i piękny zarazem krajobraz dźwiękowy. Taneczne, wibrujące rytmy plus piękny show stanowiły doskonałą ucztę tak dla ucha i oczu. W pewnym momencie Haydee Sparks pojawiła się na scenie w imponujących skrzydłach ozdobionych światełkami i zaprezentowała niesamowicie urzekający taniec. Było to iście magiczne widowisko.

Piękny show świateł i wizualizacji operujący umiejętnie jasnością i ciemnością doskonale wzmacniał budowany przez zespół klimat – to emocjonalnie poruszający to energetyczny i taneczny.

Świetny show, brawo!

http://www.facebook.com/pg/instrictconfidence
http://www.instrictconfidence.com
http://www.instagram.com/in.strict.confidence

Setlista:
  • Intro
  • My Despair
  • Used and Abused
  • Kiss Your Shadow
  • Forbidden Fruit
  • Mercy
  • Seven Lives
  • Set Me Free
  • Morpheus (clubmix)
  • Engelsstaub
  • Zauberschloss
Bis:
  • Somebody Else's Dream
  • Prediction

Po krótkiej przerwie wygaszono światła, co było dla nas znakiem, że nadszedł czas na występ Coma Alliance. Czekając niecierpliwie w kompletnej ciemności słyszeliśmy tylko niepokojące, mroczne, powoli narastające dźwięki "Unusual" i z wolna serca dostosowały się, równały do rytmu muzyki, przyspieszały, a poziom adrenaliny rósł w odpowiednim tempie. Stopniowo zapalały się punktowe światła, muzycy wkraczali na scenę przy ogłuszającym, dzikim aplauzie publiczności, a my obserwowaliśmy jak Zura Dzagnidze daje pokaz gry smyczkiem od skrzypiec w celu osiągnięcia zgrzytliwych, alarmujących dźwięków.

Wprost z tego mrocznego klimatu wskoczyliśmy w magię kultowego już utworu "Royd". Adrian Hates powitał publiczność przy wtórze narastającego aplauzu i koncert rozpoczął się na dobre.

Tempo i intensywność show było oszałamiające – miałam wrażenie, że nasycenie dźwiękami, emocjami i niesamowitością wybranych utworów to więcej niż serce przeciętnego wielbiciela Coma Alliance, Dioramy i Diary of Dreams może pomieścić na raz. Zaprezentowane utwory stanowiły większość wydawnictwa "Weapon of Choice", który sam w sobie przepływa płynnie od emocjonalnych, mrocznych pasaży do triphopowych, tanecznych, hipnotyzujących kawałów, jak i najlepszego co stworzyli artyści w swoich projektach – wystarczyły już "Ignite", dawno przeze mnie nie słyszany na żywo "Retaliation" czy "Butterfly Dance" i "Child of Entertainment" żeby zmieść z nóg, emocjonalnie oszołomić i wzbudzić całkowity entuzjazm.

Setlistę zaplanowano tak aby utwory CA przeplatały się na zmianę z hitami Dioramy i Diary of Dreams – wystarczy wziąć pod uwagę jakie to uczucie usłyszeć ukochane utwory w wykonaniu ulubionych artystów, często w formie wokalnego pojedynku, śpiewane na dwa głosy w otoczeniu pięknych świateł, wizualizacji, ruchu i tańca. Było to niesamowicie intensywne i piękne doznanie, bardzo też wzruszające. Wystarczyłaby już sama muzyka aby emocjonalnie napaść serducho, ale dostaliśmy jeszcze piękny, wibrujący emocjami show. Momenty skupienia, wyciszenia i wzruszenia grały o lepsze z chwilami całkowitej scenicznej wariacji, tańca, wygłupów, wokalnych pojedynków, przekomarzania muzyków, skakania po sprzęcie na scenie i po sobie nawzajem (np. Torben miał kaprys atakować Zurę i Maxa i np. wskakiwać im na plecy; wyglądało to trochę tak jakby niesforni chłopcy bawili się ze sobą) – naprawdę nikt się tutaj nie oszczędzał. Do tego cudowna interakcja z publicznością, pełny kontakt, ciepło i energia bijące ze sceny – tak pięknego koncertu w ich wykonaniu chyba jeszcze nie widziałam, a widziałam ich jakby nie było sporo. To była eksplozja! Miałam wrażenie, że sami artyści cieszą się tym koncertem i było to bardzo przyjemne uczucie, uśmiech sam pchał się na usta. Publiczność reagowała niezwykle żywiołowo na koncert, zespół był wywoływany na scenę trzy (!) razy.

Najpiękniejszym i chyba najbardziej wzruszającym momentem było odśpiewanie kawałka "Traumtänzer" wspólnie z publicznością. Ten utwór sam w sobie jest kultowy, niesie niesamowity ładunek emocjonalny i dla wielu jest niesamowicie ważny i bliski, tak więc był to strzał prosto w serducho. Stylowe, klimatyczne światła, Torben i Adrian wspólnie na brzegu sceny, morze rąk falujące w ich kierunku i niespiesznie rozwijająca się melodia. Zobaczyć i usłyszeć jak cała sala śpiewa refren to wrażenie jedyne w swoim rodzaju, warte każdej podróży i trudu aby na koncert przybyć. Widziałam sporo lśniących od łez oczu, szczęśliwych twarzy i morze rąk podczas tego utworu. Piękne, niesamowite doświadczenie.

Podobnie mogę podsumować cały koncert – jeśli ma się coś ważnego w życiu, tak jak muzyka stanowiąca część emocjonalnego i duchowego krajobrazu, która towarzyszy w istotnych momentach, daje ukojenie czy ucieczkę, stanowi integralną część tego kim się jest, to warto jest to celebrować. To co istotne, piękne, ważne jest samo w sobie wartością – muzyka artystów z Coma Alliance to na pewno perełka w wielu prywatnych szkatułkach duszy. Bardzo cenny prezent.

Dziękuję za ten wieczór, czekam na ciąg dalszy!

http://www.facebook.com/comaalliance/

Setlista
  • Unusual
  • Royd
  • Decipher Me (Diary of Dreams cover)
  • Ignite (Diorama cover)
  • Endless Nights (Diary of Dreams cover)
  • Sepia
  • Retaliation (Diary of Dreams cover)
  • Trembler
  • Starfruit
  • Son of a thief (Diary of Dreams cover)
  • Kein Mord (Diorama cover)
  • Miracle
  • Coma Supreme
  • Butterfly:Dance! (Diary of Dreams cover)
  • Child of Entertainment (Diorama cover)
  • Ca2

Bis:
  • HLA(Diorama cover)
  • She (Diary of Dreams cover)
Bis 2:
  • Buttons
  • Dark Vibes

Bis 3:
  • Traumtänzer (Diary of Dreams cover)

Strony:
Autor:
Tłumacz: khocico
Data dodania: 2019-01-29 / Relacje


Inne artykuły:




Najnowsze komentarze: